Ten wpis wielu się nie spodoba, ale cóż, zniosę krytykę i niechęć dzielnie.

Nasz intelekt w dużej mierze na cechy kompulsywne, to, co wydaje się nam własnymi myślami sprowadza się do powtarzania tego, co ktoś napisał lub powiedział.

Przykre?

Może troszkę, sam się łapię na tym, że powtarzam, może nieco dumając nad cudzą myślą. Nawet pomysł na ten wpis przyszedł do mnie z zewnątrz.

Jak gąbka wchłaniamy, jedne idee z tej gąbki wyciekają, inne pozostają na krócej lub dłużej. Piszę sobie na komórce i to ona pokazuje jak bardzo potrafi być to głębokie zjawisko. Można zauważyć na przykładzie samych komórek, gdzie mamy starą już grupę “wyznawców” marki Apple i dużo młodszą marki Samsung. Dla osób skutecznie stargetowanych marketingowo, zakup kolejnej jest oczywisty, nawet, gdy obiektywnie jakość produktu realnie nie ma związku z ceną.

Do rangi sztuki urosła w wieku XX i rozkwitła jeszcze bardziej obecnie, umiejętność mapowania wśród fachowców od marketingu, polityków etc, cudzych umysłów w celu wpływu w pożądanym przez siebie kierunku.

Najłatwiej jest to robić wprowadzając do przekazu elementy wpływu na emocje, pseudoracjonalizacje wyborów i postaw. To dzięki temu mamy przykłady poczucia bycia lepszym z powodu wyboru takiej, a nie innej komórki czy partii politycznej, a jednocześnie użytkownicy innych komórek są kimś zwyczajnie gorszym bądź głupszym.

Mówiąc inaczej ktoś rozgrywa partię szachów w swojej głowie odwzorowując moją, co sprowadza się do analizy tego, że jeżeli on powie coś, to ja zareaguję na jego słowa w ten czy inny sposób.

W oddziaływaniu na masy, a nie pojedynczego człowieka, jest to mapowanie średnich z targetowanej grupy.

Dam inny przykład, mi na przykład często zdarza się coś palnąć “gdy usta szybciej wypowiedzą niż pomyśli głowa” (to zdanie jest oczywiście bzdurą, ale pokazuje inną rzecz). Co mnie niejednokrotnie ubawiło (uwaga łechtam swe ego), niektóre z mych powiedzonek urosły do skali bon motów, oczywiście w bardzo ograniczonym kręgu. Ja również powtarzam cudze bon moty, nie jestem od tego wolny.

Czyli mamy tutaj zjawisko, gdy napotykamy słowa, które w jakiś sposób nas zaintrygują lub nam się spodobają i niemal kompulsywne włączamy je do swego słownika.

Tutaj kolejna uwaga, w posługiwaniu się cudzymi myślami nie ma nic złego, to dla ludzi naturalne, dobrze jest jednak mieć świadomość, że to coś jest “moje” wcześniej było “cudze”.

Warto się jeszcze zastanowić, jeżeli nie lubię jakiegoś produktu, polityka, jakiejś postawy, jakichś poglądów, na ile jest to produkt moich przemyśleń, a na ile zewnętrzych narracji, które zracjonalizowałem, przyjmując jako własne.

Kończąc wywód pomyślmy sobie o nas, jako kilkuletnim dziecku, rodzic uczył nas wiązawania butów, nie podobało się to nam, męczyło nas, mogliśmy nawet uronić łzę frustracji, dzisiaj wiążemy buty kompulsywnie, nie zastanawiając się nad tym jak operujemy rękami.

Nic złego w tym bezmyślnym wiązaniu butów nie ma…

Autor: Krzysztof Jaroszuk