Zgoda na odebranie prawa weta w Unia Europejska nie jest żadnym „technicznym usprawnieniem”, jak próbują nam wmówić ,, platfusy”.
To zmiana zasad gry.
Do tej pory państwo mogło powiedzieć „nie”.
I koniec. Decyzji nie było.
Po zmianach?
Możesz się nie zgadzać… i przegrać głosowanie.
To jest różnica fundamentalna.
Veto to nie kaprys.
To ostatnie narzędzie obrony interesu państwa.
Bez niego zostaje jedno: przekonywanie innych, żeby Cię nie przegłosowali.
W teorii brzmi dobrze.
W praktyce oznacza, że większe państwa ,jak Niemcy czy Francja mają przewagę.
Bo w systemie większości liczy się siła.
Demografia. Układy. Wpływy.
I tu nie ma złudzeń, kto rozdaje karty.
Tusk mówi o większej sprawczości.
I to jest prawda.
Tylko że ta sprawczość ma cenę.
Mniejsza kontrola.
Mniejsze możliwości blokowania niekorzystnych dla Polski decyzji.
Czy to niszczy państwo narodowe?
Nie wprost.
Ale je bardzo osłabia.
Bo państwo, które nie może powiedzieć „nie”, jak odrobina nam wmówić
jest państwem, które musi się dostosować.
To nie jest spór o emocje.
To jest wybór:
albo masz pełną kontrolę i wolniejsze decyzje,
albo masz szybsze decyzje i mniej kontroli.
I każdy musi sobie odpowiedzieć uczciwie:
co woli.

Zostaw komentarz