OSTRZEGAM – Długie! ( ale nie pisała tego AI)

W polsko – ukraińskiej dyskusji/awanturze ostatnich dni, wypowiedział się już i żuk i źaba a także przekroczono wszelkie granice racjonalności.
Jednocześnie wciąż, choć padła niezliczona liczba różnych tez na temat tego czemu stało się to co sie stało ( nadanie przez prezydenta Zelenskiego imienia bohaterów UPA jednej ukraińskich brygad) i co to oznacza, a także okrzyków zgrozy, narzekań i złorzeczeń, zbyt słabo zabrzmiało kilka ważnych kwestii, ktore są niezbędne by wyrobić sobie opinię na powyższe tematy.

PO PIERWSZE więc ważnym faktem tła jest to, że Ukraincy żyją dziś nie poprzednią wojną, a obecną i nie stosunkami z Polską a z Rosją. Żyją bombardowaniami swoich miast i troską jak związać koniec z końcem nie widząc jasnego jutra. Żyje tak między innymi ok. 4 mln. uchodźców wewnętrznych, z terenów przyfrontowych, z miast i miejscowości, które przestały istnieć, bez domów, bez dobytku, często bez pracy, wśród nich wielu ludzi starszych i niepełnosprawnych. Państwo i tak niebogate, a teraz jeszcze zdewastowane czterema latami wojny, nie ma żadnej możliwości by sobie z tym poradzić. Cud prawdziwy, ze jeszcze w ogóle istnieje i jakoś działa. Działają też liczne
inicjatywy samopomocy.
Jak bardzo tryumfalistyczne wieści nie docierałyby o bombardowaniu kolejnej rosyjskiej rafinerii dronami dalekiego zasięgu, czy zniszczeniu krążownika w porcie w Kronsztadzie, to rozległe cmentarze wojenne wciąż napełniają się kolejnymi i kolejnymi grobami obrońców – ojców, braci, synów i córek, a ludzie w Kijowie, Charkowie, Zaporożu, Dnieprze znów przedwczoraj spędzili całą noc w schronach i najpewniej spędza znów za kilka dni. Pytanie na ile Rosjanom wystarczy amunicji rakietowej.
I nie piszę tego co powyżej, by czytelników emocjinalnie poruszyć trudnym losem Ukraińców – pisze to po to by pokazać jak wyglądają fakty. Tło.

PO DRUGIE – na Ukrainie kult UPA, jako wzorcowej siły oporu wobec Sowietów, przez lata był domeną kilku zachodnich regionów kraju, a dopiero od czasu agresji rosyjskiej w 2014 i zwłaszcza w 2022 przenosi się pomału dalej do centrum i na wschód. Tam paradoksalnie zaporą przed nim był nie głos Polaków, czy jakieś tam zachodnie wartości, a sowiecka propaganda. Im bardziej była przez Ukraińców odrzucana tym bardziej się wzmacniał. Warto też zdawać sobie sprawę, ze na Zachodniej Ukrainie pamięć o UPA utrwaliły straszne sowieckie represje, które nastąpiły po opanowaniu regionu przez Armię Czerwoną. Zamordowano tam wówczas, jak się szacuje ok. 150 tys. ludzi, a kolejne 300 tys. rodzin „wrogów” poszło do łagrów i na zsyłki. To blisko co dziesiąty mieszkaniec. Jak wiemy, najlepiej pamięta się własne krzywdy zaś rzeczy złe i haniebne łatwo się wypiera. Tak też się stało.

PO TRZECIE – w czasie wojny także czas polityków i przywódców płynie inaczej. Znacznie szybciej. Myli się ten kto sądzi, że największym zmartwieniem Zełenskiego dziś jest sprawa przyjęcia UA do UE, czy to jak bedzie wygladał powojenny układ sił. A nawet to, czy go wybiorą w kolejnych wyborach po wojnie. To znaczy, oczywiście robi jakieś plany i w tym kierunku, ale jeśli ma choć odrobinę oleju w głowie
jego zmartwieniem jest przede wszystkim tym co będzie za miesiąc, za dwa miesiące. Czy uda się wyprodukować i włączyć do działań rakietę niszczącą rosyjskie pociski balistyczne, czy całkiem nie załamie się system uzupełniania frontu i sam front, jak długo jeszcze ludzie wytrzymają, a kiedy mogą zacząć sie wewnętrzne tumulty i protesty domagające sie pokoju za dowolna cenę. W propagandzie ukraińskiej władzy widac dziś przede wszystkim walkę o budowanie morale Ukrainców i skupianie ich za prezydentem w szalenie trudnych warunkach. To oczywiście polega między innymi na budowaniu narracji narodowej o wyjątkowości Ukraińców ich wadze dla świata, szlachetnym dziedzictwie itd. Byle wytrwali. Czy Zełenski robi to we własnym politycznym interesie czy też po to by Ukraina nie padła, o tym niech już dyskutują politolodzy. W każdym razie polityczne zamieszanie w czasie wojny zawsze będzie wykorzystywane przez Rosję i może być śmiertelne.

Czy więc nadanie imienia UPA brygadzie miało skonsolidować Ukraińców za Zełenskim przeciw polskim protestom? Moja teza jest taka, ze podejmując te posunięcia w intencji dowartościowujące narodowe morale i pozyskujące (skutecznie czy nie) zachodnioukraińskich wyborców w ogóle nikt o Polsce nie myślał, bo cele były zupełnie inne. To przykre, aIe uważam, że praktycznie nikomu, łącznie z prezydentem Ukrainy nie przyszło do głowy, ze ta sprawa trafiwszy na grunt przygotowany przez ostatnie lata coraz to wzrastającego antyukraińskiego hejtu – wywoła w Polsce aź tak kosmiczna awanturę.
Jest oczywiste, że Zełenski zdawał sobie sprawę z polskiego stanowiska, ale je zlekceważył, uznał je za nieistotne dla swoich wewnętrznych posunięć. Co było wzmocnione faktem ,że dziś Polska nie stanowi dla Ukrainy kluczowego partnera, za jakiego nasza opinia publiczna lubi Polskę uważać.
A już zwłaszcza miedzy bajki nalezy włożyć coraz to bardziej przebijającą sie w Polsce opowieść, źe prezydent Zelenski chciał za pomoca czczenia ukraińskich racjonalistów odwrócic uwage od jakichś niespotykanych i wręcz kosmicznie wielkich (swoich) afer korupcyjnych. Osobiście przychylam sie do zdania tych komentatorow, ktorzy uwazaja, że korupcja jest wciąz systemowo wbudowana w dzialanie ukraińskiego państwa (to znaczy, że jest między innymi z przyczyn konstytucyjnych jego smarem i sposobem zarzadzania nim) a za czasow prezydenta Zelenskiego nic wyjatkowego sie nie stało poza tym, ze w Stajni Augiasza pijawiłmsie jeszcze jeden aktor jakim sa wspierane przez Zachód , a zwłaszcza USA sluzby antykorupcyjne.
czy inaczsj tych spraw czy wynikają z systemu,, czy z czystej czyjejś chciwości awantura z Polakami „przykryc” nijak niw jest w stanie.

I NA KONIEC jeszcze jedno : zbrodnie popelnione na Wołyniu przez OUN – UPA sa wtłoczone w ramy polsko – ukrainskiego rachunku krzywd. To błąd. W przypadku zaplanowanej ludobójczej czystki dokonanej przez totalitarne ugrupowanie to problem ogólniejszy – powiedziałabym ogolnoludzki. Warto tez wiedziec, ze ugrupowanie to zabijało takze i rodaków (wcale niekoniecznie sowieckich kolaborantów) w ramach wewnętrznej walki politycznej i swojej polityki terroru. Wrażliwości historyczne mogą sie roznić: Polacy moga pamietac o Lwowskich Orletach a Ukraińcy o Strzelcach Siczowych, zbrodnie wojenne nanależylezy badać i kazda steona moze tu przedstawiać swój „rachunek”. Sa jednak zagadnienia, które wykraczają ponad historyczne rachunki krzywd i uraz i taką jest według mnie sprawa rzezi wołyńskiej.
Interesem Polski jest skłonienie zarówno znaczących grup ukrainskiego społeczeństwa do zmiany optyki jak i sklonienie wladz do zmodyfikowania państwowej polityki historycznej. Czy te cele sa osiagalne? Owszem, choć nie natychmiast. Natomaist jest jeszcze cel dodatkowy, prościej osiagalny: należałoby skłonić władze ukrainskie by Polski nie lekceważyły i przynajmniej zmniejszyły ostentację swojej polityki historycznej. Osiągnęlibyśmy to łatwiej zdejmując sprawę z pola narodowej rywalizacji, a przeprowadzając na pole egzekwowania podstawowych norm cywilizowanego świata, oraz budując realne środki wpływania na działania sąsiadów. I jest jeszcze jeden aspekt: tego się nie da zrealizowac przymusem, ani groźbą. To tak nie dziala i już.

Jedyny efekt twardych symbolicznych czy realnych retorsji z polskiej strony to przekonanie szerokich rzesz ukraińskiego społeczeństwa, ze w czasie w którym Rosja usiłuje ich pozbawiać panstwowosci także i Polska de facto wypowiada się przeciw Ukrainie i rozkręca spiralę antyukraińskiej histerii.

Autor: Agnieszka Maria Romaszewska-Guzy
Polska dziennikarka prasowa i telewizyjna, od 2006 do 2024 dyrektor Biełsat TV, od 2011 do 2016 roku wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.