Dzieciaki z Pszczyny, które dostały świadectwo z czerwonym paskiem już nie dostaną darmowych lodów bo rzeczniczka praw dziecka dopatrzyła się w tej 25 letniej tradycji, dyskryminacji innych dzieci.
A konkretnie, w piśmie do właścicielki lodziarni, pani Monika Horna-Cieślak napisała, że ten zwyczaj ” może wywierać niezdrową presję psychiczną, promować niezdrową rywalizację i prowadzić do wykluczenia dzieci, które nie osiągają takich wyników w nauce”.
Nie zdziwiłbym się gdyby takie pismo powstało w czasach komuny, kiedy tępiono wszelaką indywidualność i ambicję by wybijać się ponad przeciętność.
Miało być „pa rowno” , nie wychylać się, ambicję schować do kieszeni by nie drażnić innych i „mateczki” PZPR.
Dziś taka filozofia nazywa się „poprawnością polityczną” wyrosłą z przeświadczenia, że wszyscy jesteśmy równi pod względem: zdolności, samodyscypliny, ambicji oraz predyspozycji.
Aż pachnie ona marksizmem na odległość, jak stara skarpeta.
Idąc tokiem rozumowania pani rzeczniczki, należałoby w szkołach zlikwidować oceny, a w konsekwencji, świadectwa z czerwonym paskiem.
Zabronić wszelakich zawodów sportowych, olimpiad naukowych, słowem, wszelkiej rywalizacji wśród dzieci, bo może ona wpędzić je w depresję, pogorszyć samoocenę.
Zabronić nagradzania dzieci za dobre oceny, sukcesy w sporcie lub nauce.
Innymi słowy, szkoła ma kształcić przeciętniaków, a lenistwo ma być cnotą.
Nauczyciele zaś mają pilnować, by żaden uczeń nie wybijał się ponad przeciętność.
Strzeż nas Panie Boże przed takimi „rzecznikami praw dziecka”.
Zostaw komentarz