„Ukraińcy to ludzie łagodni”. Niczym mantrę słowa te słyszę od kilku lat co najmniej od znajomych Ukrainek. Ale jak pogodzić tą „łagodność” z wydarzeniami sprzed ośmiu dekad?

Ukraińcy dzisiaj twierdzą, że ludobójstwo wołyńskie było wywołane … przez nas. W zależności od przebiegu rozmowy mamy do czynienia a to z twierdzeniem, że mordów dopuściła się tylko UPA (i to nie cała, gdyż frakcja bulbowców była jakoby przeciwna), a przez jej szeregi przewinął się góra 1 procent Ukraińców wówczas żyjących, a to z opowieściami o ludowej żakerii, wywołanej wielowiekowym uciskiem „polskich panów”. Rzecz jasna obie te opowieści wzajemnie się wykluczają – ludobójstwo bowiem raz jest domeną „elitarnych” jednostek, innym razem zaś powszechną cechą narodową.

Tymczasem ja mam ciągle przed oczami moją śp. Babcię, która potrafiła mówić w czterech językach (polski, niemiecki, rosyjski i ukraiński), ale tylko na dźwięk ukraińskiego reagowała na granicy histerii.

I to mimo tego, że lata 1939-46 przeżyła we Lwowie, a zatem z dala od Wołynia.

Uciekinierzy jednak trafiali również do Niej. Słyszała wystarczająco dużo.

Ale wątki rodzinne pozostawmy na boku.

Wróćmy do „łagodnych” Ukraińców.

Otóż istnieją tomy akt powstałych w wyniku przesłuchania świadków ukraińskich zbrodni. Próba zaprzeczania faktom, co na portalach społecznościowych próbują zrobić Ukraińcy a także polskojęzyczni ukrainofile, nie mogą się powieść.

Ludobójstwo Wołyńskie jest niezaprzeczalnym faktem.

Tak samo, jak towarzyszące Mu niepojęte wręcz okrucieństwo.

To, co stało się w środku Europy w wieku uznawanym za cywilizowany przypominało raczej jakieś średniowieczne czy też renesansowe jatki!

Dlatego nie dziwię się reakcji współczesnych Ukraińców. To, co robili ich ojcowie czy dziadowie stanowiło zaprzeczenie Cywilizacji Ludzkiej. Więc trudno się przyznać..

Ale może Ukraińcy genetycznie są w jakiś sposób skażeni? Są narodem gorszym (przyjmując tezę o „żakerii”) albo też potrafią wydzielić  z siebie tylko wyjątkowo sadystyczne „elity”?

Pytanie tylko z pozoru idiotyczne, ba, rasistowskie nawet.

Bowiem wystarczy porównać twórczość poetów uznawanych za wieszczów – osobno ukraińskiego i polskiego, by móc odpowiedzieć na to pytanie niezgodnie z politpoprawnością.

Taras Szewczenko Hajdamacy – pochwała mordu dokonanego na polskich dzieciach, kobietach i starcach. Ba, jako czyn wyjątkowo heroiczny przedstawia zabójstwo swoich dzieci dokonane przez Iwana Gontę za to tylko, że były ochrzczone w Kościele katolickim!

My natomiast mamy Mickiewicza i spór Konrada z Bogiem (Wielka Improwizacja, Dziadów część III).

Ale kiedy już jesteśmy przy Wieszczach…. Oto Wyspiański, co prawda spóźniony w czasie do Wielkiej Czwórki (Mickiewicz, Słowacki, Krasiński, Norwid) niemniej wielkim poetą był na pewno, na kartach Wesela pisze wyraźnie:

Mego dziadka piłą rżnęli

myśmy wszystko zapomnieli.

Wystarczy cofnąć się o 100 lat. W tej samej Galicji, ale bezspornie polskiej części, doszło do wywołanego przez Austriaków powstania chłopskiego. 1846 – rabacja galicyjska. Tam znajdujemy podobne metody uśmiercania „polskich panów”, jak wiek później w Małopolsce (Galicji) Wschodniej.

Zatem geny ukraińskie aż tak bardzo się nie różnią od genów polskiego chłopstwa.

Poszukać należy więc innego czynnika, łączącego powyższe wydarzenia. Nalałem sobie szklaneczkę whisky i wtedy nagle przyszło olśnienie.

To… alkohol!

O rozpijaniu chłopów już w I RP napisano tomy. Zabory pod tym względem niczego nie zmieniły. Chłop wieczory spędzał w karczmie.

Powszechne pijaństwo nie powodowało tylko istnych „dziur w mózgu”.

Atakowało przede wszystkim płody. Pijany „pan i władca” wracał bowiem do domu i chędożył ślubną. Na szczęście bardziej zdegenerowane dzieci albo rodziły się martwe, albo tez umierały niedługo po urodzeniu.

Wołyń pod względem alkoholizmu należał do „przodujących” regionów II RP.

Słabość gospodarcza II RP była przyczyną, dla której aż 1/3 przychodów budżetowych pochodziła z opodatkowania napojów alkoholowych.

„Monopolówka” była jednak za droga. W ramach „walki z Polską” wykształciła się swoista kultura pędzenia bimbru.

I tu ziemie Wołynia były pierwsze.

Alkoholizm na Wołyniu w okresie II Rzeczypospolitej był poważnym problemem społecznym i gospodarczym, na który składały się bieda, polityka fiskalna państwa oraz zróżnicowanie narodowościowe. Zjawisko to wiązało się z trudnymi warunkami życia tamtejszej ludności wiejskiej, dominacją rolnictwa oraz funkcjonowaniem państwowego monopolu.

(za:AI)

Czyli pili. Najczęściej swoje…

FAS (płodowy zespół alkoholowy) może wpływać na zachowania przypominające okrucieństwo, jednak nie wynika ono ze złej woli czy planowanej mściwości, lecz z organicznego uszkodzenia mózgu. Uszkodzenia ośrodkowego układu nerwowego prowadzą do deficytów, które w codziennym życiu wyglądają jak brak empatii lub agresja.

(za: AI)

Do tego rodzaju zachowań prowadzi też alkoholizm nabyty.

Alkoholizm bardzo często prowadzi do okrucieństwa i zachowań agresywnych, choć sam w sobie nie jest jedynym źródłem przemocy. Alkohol wyłącza kontrolę mózgu, niszczy uczucia wyższe i zmienia charakter człowieka

(za:AI)

Okrucieństwo zamieszkałych na Wołyniu Ukraińców, ich zupełny brak empatii etc. to nie efekt rzekomych krzywd doznawanych od „polskich okupantów”. To przede wszystkim efekt picia podłej gorzałki. I to od pokoleń.

W tym właśnie należy upatrywać zacofania cywilizacyjnego tych ziem. Po prostu pokoleniowe pijaństwo doprowadziły do powszechnej degrengolady zamieszkałego tam społeczeństwa. Upośledzenia umysłowego po prostu.

Jeśli ktoś myśli, że dzisiaj jest lepiej, myli się.

1. Szacunki WHO: Dane organizacji wskazują, że co czwarta a nawet co trzecia kobieta na Ukrainie sięga po alkohol w okresie ciąży.

2. Wskaźnik FAS: Z tego powodu kraj ten notuje jeden z najwyższych wskaźników występowania Płodowego Zespołu Alkoholowego (FAS) w Europie.

3, Deklaracje a rzeczywistość: Podobnie jak w innych państwach, statystyki opierają się głównie na ankietach i badaniach lokalnych, co oznacza, że faktyczna skala może się różnić ze względu na zaniżanie ilości w deklaracjach.

Oprócz FAS, na Ukrainie wielkim problemem jest kiła, w tym kiła wrodzona. Od pokoleń.

Kiła, niszcząc tkankę mózgową, prowadzi do głębokich zmian osobowości i zaburzeń psychicznych:

  1. Zanik uczuć wyższych i stępienie emocjonalne – chory traci zdolność współczucia, staje się obojętny na los najbliższych, zanikają u niego wyższe hamulce moralne i społeczne. Co mogłoby częściowo tłumaczyć pochwalanie bestialstwa na Wołyniu.
  2. Rozpad osobowości i utratę krytycyzmu – osoba dotknięta chorobą przestaje kontrolować swoje zachowanie, staje się wulgarna, drażliwa, agresywna lub skrajnie nietaktowna. Często dochodzi do zaniedbywania podstawowej higieny i norm obyczajowych.
  3. Urojenia wielkościowe (megalomania) – to jeden z najbardziej charakterystycznych objawów. Pacjenci mogą być przekonani, że posiadają ogromne majątki, władzę, nadludzkie umiejętności lub że są postaciami historycznymi. Albo że ich przodkowie wykopali Morze Czarne, założyli Krakiv, Muchosrańsk i Babiłon.

(za: Facebook, konto Paweł Wyrzykowski)

W tym kontekście opowieści o „mocarstwie kijowskim” zaczynają być bardziej zrozumiałe…😉

Pamiętajmy, że na terenach Polski, co prawda będącej rozczłonkowanej w wyniku rozbiorów, istniały firmowane przez Kościół ruchy promujące trzeźwość, nic takiego nie działo się wśród prawosławnych. Nikt nie przeszkadzał, by pili na umór.

Wołyń 1943 to niestety dowód powszechnej degrengolady tego społeczeństwa.

Niestety. Chleją dalej…

28.07 2026