„Mnie nikt nie ogra”. Te slowa bedące wyrazem politycznej hiperpewnosci – lub buty – Donalda Tuska zna juz cala Polska. Tymczasem dowiadujemy sie o tym, że reaguje na nie także – Europejska Prokurtura !

Prokuratura Europejska (EPPO). dnia 14 sierpnia 2026 roku oficjalnie potwierdziła wszczęcie śledztwa w sprawie tzw. „afery powodziowej” w Polsce. Informację tę przekazało mediom biuro prasowe unijnej instytucji w Luksemburgu

Dotychczas sprawę badało polskie Centralne Biuro Antykorupcyjne (CBA) prowadzące czynności od kwietnia 2026 r.) które już wykryło około 50 nieprawidłowości przy przyznawaniu środków przez Karkonoską Agencję Rozwoju Regionalnego (KARR oraz audytorow wewnętrznych z Banku Gospodarstwa Krajowego Postępowanie Prokuratury Europejskiej ma jednak znacznie większy ciężar gatunkowy: Gdyz: Uropejski Organ Scigania prowadzi oficjalne, międzynarodowe śledztwa karne. Unijni prokuratorzy posiadają pełne uprawnienia śledcze na terenie Polski – mogą zarządzać przeszukania, zabezpieczać majątki, stawiać zarzuty podejrzanym oraz kierować akty oskarżenia
Afera powodziowa dotyczy powodzi. ktora miala miejsce w poslce we wrzesniu 2024 i związana jest z rozdzielaniem środków dla przedsiebiorcow poszkodowanych na jej skutek. Dotyczy ona przyznania łącznej kwoty 4,5 miliona złotych dla trzech podmiotów gospodarczych we wsi Dziwiszów na Dolnym Śląsku, z których jeden należy do męża, a pozostałe do sąsiadów i znajomych lokalnej działaczki Koalicji Obywatelskiej, Anny Konieczyńskiej.
mocno zaangażowanej w struktury powiatowe Koalicji Obywatelskiej w regionie jeleniogórskim.

Te pieniądze dla powodzian były dystrybuowane przez Karkonoską Agencję Rozwoju Regionalnego (KARR), w której Anna Konieczyńska pełniła funkcję wiceprezeski – z czego zostala w trybie natychmiastowym odwolana w sierpniu biezacego roku . Sprawa ta wywołała masowe kontrowersje, ponieważ z ustaleń dziennikarskich wynika, że wskazane we wnioskach nieruchomości mogły w ogóle nie ucierpieć w wyniku kataklizmu.
Mimo tego firma męża działaczki KO (Piotra Konieczyńskiego) – otrzymała 200 tysięcy złotych pożyczki na rzekome straty (np. popękane płytki w pensjonacie) na podstawie zaledwie siedmiu zdjęć dołączonych do wniosku o odszkodowanie, ktory został złożony dopiero dziewięć miesięcy po powodzi z 2024 roku i pięć miesięcy po objęciu przez jego żonę stanowiska w Karkonoskie Agencji Rozwoju Regionalnego ARR

Drugim beneficjentem była spółka z branży rozrywkowej, należąca do sąsiadów działaczki – podmiot ten uzyskał wsparcie w wysokości 3,2 miliona złotych.
Ten wątek jest finansowo największym i najbardziej bulwersującym elementem całej afery powodziowej. Pieniądze z Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego (KARR) miały zostać e przeznaczone na usuwanie skutków rzekomego zalania sali zabaw dla dzieci Zamiast drobnej pomocy na naprawy, z funduszu pożyczkowego popłynęły tam miliony publicznych środków –i co ciekawsze, podobnie jak w przypadku męża Konieczyńskiej, dziennikarze oraz śledczy po sprawdzeniu, i, czy w budynku spolki z branzy rozrywkowej we wrześniu 2024 roku w ogóle była woda – nie stwierdzono w budynku jakichkolwiek popowodziowych śladów ani zniszczeń budynki, w rzeczywistości były one całkowicie suche

W centrum afery powodziowej znalazla sie tez jedna z lokalnych firm rzekomo dotknieta powodzia. Byla to miejscowa telewizja, „Dami” w Jeleniej Gorze, prowadzona przez biznesowego kontrahenta samorządowców powiązanych z lokalnym układem politycznym, skupionych wokół dolnośląskich struktur Koalicji Obywatelskiej . Otrzymala ona 1, 12 miliona zlotych z funduszu BGK Banku Gospodarstwa Krajowego zasilanego zwrotami ze spłat wcześniejszych pożyczek unii eurpoejskiej.

Mechnizm przydzielania tych pomocy byl wiec skrajnie naciagany lub falszowany, Jako przyklad mozna podac interpretacje slowa „powodz” przez ówczesnego prezesa Karkonoskiej Agencji rozwoju regionalnego KARR, Huberta Papaja, ktory publicznie szeroko komentowal przepisy, twierdząc, że powódź to „nie tylko płynąca rzeka, ale też np. ulewny deszcz” Inny przyklad naciagnia faktow w przypadku telewizji „DAMI”: gdy dziennikarze i śledczy zapytali o dokumentację fotograficzną tych rzekomo gigantycznych zniszczeń, okazało się, że firma nie posiada ani jednego zdjęcia zalanej siedziby. Pieniądze wypłacono wyłącznie na podstawie ich odręcznego oświadczenia I wlasnie ta dokumentacja fotograficzna – to ze zdjecia nie wykazaly zadnych sladow po wodzie na scianach budynkow – stala sie najbardziej kompromitujacym elementem afery powodziowej bo pokazala ze Karkonoska Agencja Rozwoju Regionalnego (KARR) wypłaciła miliony złotych bez jakiejkolwiek rzetelnej weryfikacji strat.
Z ustaleń śledczych i dziennikarskich wynika, że żadne z niezależnych źródeł (dane Straży Pożarnej, Wód Polskich ani dwa systemy satelitarne) nie potwierdziły, aby woda powodziowa dotarła do nieruchomości telewizji DAMI, co wzbudziło podejrzenia o wyłudzenie publicznych pieniędzy pod parasolem ochronnym powiązanej z Koalicja Obywatelska agencji rządowej.
Co więcej, wielomilionowe wsparcie – również dla innych powiązanych podmiotów- przyznawano na podstawie samych oświadczeń wnioskodawców.

Kto natychmiast powinien ponieść odpowiedzialność za tę aferę? Marcin Kierwiński, którego Donald Tusk wyznaczył na pełnomocnika ds. likwidowania skutków powodzi. To on sprawował nadzór i odpowiadał za koordynowanie pomocy. Po ujawnieniu takich wałów powinien zostać natychmiast ZDYMISJONOWANY!
Tusk zapowiedział. że wszelkie nieprawidłowości zostaną „wypalone gorącym żelazem”, deklarując bezwzględne rozliczenie winnych bez względu na barwy polityczne. Ale przygladając się na żywo temu zapowiedzianemu „ rozliczeniu” kumpli partyjnych, do dzisiaj Kierwińskiemu włos z głowy nie spadł, a były ordynator chirurgi w Szpitalu Połludniowym w Warszaiwe, David Kacprzyk – twórca saloniku dla VIP –ów, winny gigantycznej korupcji politycznej i rażąacych zaniedbań medyczneych wciąż nie został nawet przesłuchany i może sobie szaleć na swoim Porsche śmiejąc się wszystkim w twarz.
W państwie Tuska -nie widać więc ani śladu wypalania nadużyć gorącym żelazem!

To rozkradanie pieniędzy, które miały trafić do ludzi dotkniętych powodzią, to już wyższy poziom upodlenia. Ludzie KO zamiast myśleć o wałach powodziowych, robili wały finansowe.
Jak widać, stopień deprawacji tej władzy jest niebywały, a przecież mamy jeszcze ponad rok do końca kadencji!