Minęła kolejna rocznica mordu na bezbronnych Polakach na Branzbergu. Kolejny raz przyszła chwila zadumy, ciszy i modlitwy za tych, których życie zostało tutaj brutalnie przerwane. To miejsce pamięta. Pamięta strach, rozpacz i ostatnie chwile ludzi, którzy nie mieli już dokąd uciec. Kiedy umierali, ich krzyk i jęk przyjął las. Drzewa były niemymi świadkami tragedii, której nie da się wymazać z historii tego miejsca. Dziś, po tylu latach, na szczycie zroszonym polską krwią pojawiły się ponownie polskie barwy. To piękny gest. Ukłon w stronę Nadleśnictwo Stuposiany, Lasy Państwowe za ten a tak wymowny znak. Biało-czerwone barwy, które zostały tutaj załopotały, nie są tylko kawałkiem materiału. Niosą ze sobą pamięć o tych, którzy nie doczekali wolności. O niewinnych ludziach, których los na zawsze związał z tym miejscem. Po 82 latach znów słychać tutaj łopot polskich flag. I niech ten łopot pozostanie tu na zawsze. Niech przypomina każdemu, kto stanie na tym szczycie, że pod jego stopami jest ziemia przesiąknięta krwią niewinnych. Niech biały kolor przypomina o niewinności tych, którzy tutaj zginęli, a czerwień o ich krwi. Dwie barwy, które od tej chwili będą tutaj mówiły za tych, którzy już nie mogą przemówić.
Niech odpoczywają w pokoju.

Pamiętamy.

Autor: Jędruś Ciupaga