To nie jest plotka ani internetowa sensacja. Kopalnia Soli „Kłodawa” od lat przygotowuje projekt wykorzystania podziemnych wyrobisk do zagospodarowania odpadów, także niebezpiecznych. W dokumentach pojawiają się azbest, popioły i ponad 100 kodów odpadów niebezpiecznych. Zaczęło się od pustych komór. Skończyło na odpadach. Najbardziej niepokojące w tej historii jest jedno: to nie jest pomysł, który pojawił się nagle latem 2026 roku.
Ślady tego przedsięwzięcia prowadzą znacznie dalej.
Już w 2022 roku w Biuletynie Informacji Publicznej Kłodawy publikowano obwieszczenie dotyczące postępowania w sprawie decyzji środowiskowej dla przedsięwzięcia polegającego na budowie instalacji do odzysku odpadów niebezpiecznych w podziemnych wyrobiskach Kopalni Soli „Kłodawa”. Dokument wymieniał konkretne kody odpadów: 19 01 07*, 19 01 11*, 19 01 13* i 19 01 15*.
To bardzo ważna informacja.
Bo oznacza, że dzisiejsza dyskusja nie jest efektem jednego niefortunnego pisma. To projekt, który ma swoją historię.
Sami pracownicy kopalni opisali ten kierunek
Jeszcze mocniejszy dowód pojawia się w materiałach konferencyjnych dotyczących zagospodarowania wyrobisk solnych. Ich autorami są pracownicy Kopalni Soli „Kłodawa” — Grzegorz Bartłomiejczak i Damian Kurdek.
W opracowaniu opisano działania kopalni zmierzające do zagospodarowania wyrobisk poprzez budowę instalacji do odzysku odpadów, w tym odpadów niebezpiecznych. Autorzy wskazują na wykonane analizy geomechaniczne i technologiczne oraz przygotowanie raportu oddziaływania na środowisko. Jednocześnie opisują problemy formalne, wśród których znalazły się m.in. kwestie mieszania odpadów niebezpiecznych, utraty statusu odpadu oraz dokumentacji hydrogeologicznej.
A więc pytanie nie brzmi:
„Czy ktoś w Kłodawie wpadł na szalony pomysł składowania odpadów?”
Pytanie brzmi:
„Jak daleko zaszedł projekt, który kopalnia rozwija już od kilku lat?”
274 kody. 106 niebezpiecznych
W sierpniu 2026 roku sprawa trafiła na forum parlamentu. Poseł Tadeusz Tomaszewski skierował do ministra aktywów państwowych Zapytanie nr 3839 w sprawie planów składowania odpadów niebezpiecznych dla środowiska na terenie Kopalni Soli „Kłodawa”. Dokument wpłynął 12 sierpnia i został skierowany do ministra 17 sierpnia.
Z dokumentacji przedstawionej w zapytaniu wynika, że przedsięwzięcie obejmuje 274 kody odpadów, w tym 106 kodów odpadów niebezpiecznych. Wśród wymienianych substancji i właściwości znajdują się m.in. odpady zawierające ołów, kadm i rtęć, a także odpady o właściwościach rakotwórczych i mutagennych.
I właśnie tutaj kończy się niewinna opowieść o „zagospodarowaniu pustych komór”. Bo nie mówimy o składowaniu zwykłego gruzu.
Azbest i popioły ze spalarni
4 września 2026 roku Radio Poznań poinformowało, że według planów w pierwszej kolejności pod ziemią miałyby być składowane popioły ze spalarni odpadów oraz materiały zawierające azbest. Rozgłośnia podała również, że pod ziemią znajduje się ponad 20 mln m³ pustej przestrzeni, którą władze kopalni chcą wykorzystać gospodarczo.
Prezes Kopalni Soli „Kłodawa” Andrzej Sadowski przekonuje, że składowanie odpadów może współistnieć z produkcją soli i turystyką.
Być może z technologicznego punktu widzenia jest to możliwe. Ale istnieje jeszcze coś takiego jak ryzyko gospodarcze i reputacyjne. I właśnie o nim najwyraźniej mówi się zdecydowanie za mało.
Sól i odpady niebezpieczne pod jedną marką
Kłodawska sól jest produktem spożywczym. Kopalnia prowadzi również podziemną trasę turystyczną, której zwiedzanie odbywa się około 600 metrów pod ziemią. Sama kopalnia podkreśla, że jest czynnym zakładem górniczym i rozwija turystykę jako część swojej działalności.
I teraz wyobraźmy sobie przeciętnego konsumenta. Mówi mu się:
„To naturalna sól z Kłodawy”.
A kilka informacji dalej:
„W tej samej kopalni planowane jest podziemne składowanie odpadów, w tym niebezpiecznych”.
Czy naprawdę można zakładać, że takie zestawienie nie będzie miało żadnego wpływu na decyzje konsumentów?
Czy ktoś zrobił badania rynku?
Czy ktoś sprawdził, jak konsumenci zareagują na informację o składowaniu pod ziemią azbestu czy odpadów zawierających metale ciężkie?
Czy ktoś policzył koszt potencjalnego kryzysu wizerunkowego?
Czy może po prostu uznano, że Excel wszystko wytrzyma?
Kopalnia sama pokazuje, że chodzi o biznes
I tutaj pojawia się kolejny problem. Nie chodzi wyłącznie o ochronę pustych przestrzeni przed zawaleniem.
W lutym 2026 roku na konferencji dotyczącej eksploatacji podziemnej przedstawiono referat pracownika Kopalni Soli „Kłodawa” zatytułowany „Podziemne składowanie odpadów w kopalni soli jako impuls do przejścia od pomiarów klasycznych do systemów GIS i MIM”.
W abstrakcie wprost napisano, że kopalnia wkracza w nowy etap działalności polegający na zagospodarowaniu wyrobisk poeksploatacyjnych na cele podziemnego składowania odpadów. Czyli tak:
to ma być nowy biznes kopalni.
I właśnie dlatego trzeba pytać nie tylko o bezpieczeństwo technologiczne. Trzeba pytać o interes publiczny.
Państwowa spółka i prywatny rachunek zysków?
Kopalnia jest spółką Skarbu Państwa. Jeżeli więc pustki poeksploatacyjne mają zostać wykorzystane jako miejsce przyjmowania odpadów, pojawia się zasadnicze pytanie: czy państwo dokładnie policzyło nie tylko potencjalne przychody, ale również wszystkie możliwe koszty i ryzyka?
Bo przychód można policzyć bardzo łatwo. Każda tona odpadu ma swoją cenę. Każdy transport ma swoją cenę. Każda komora ma swoją pojemność.
Ale ile kosztuje utrata zaufania? Ile kosztuje kryzys marki? Ile kosztuje spadek ruchu turystycznego? Ile kosztowałoby usunięcie skutków potencjalnej awarii? A przede wszystkim: ile kosztowałoby środowisko, gdyby za kilkadziesiąt lat okazało się, że przyjęte dzisiaj założenia były błędne?
6–10 tysięcy transportów rocznie?
W dokumentach przywoływanych w sprawie pojawia się również planowana skala transportów sięgająca 6–10 tys. cystern rocznie.
Jeżeli te założenia zostaną zrealizowane, Kłodawa nie będzie miała do czynienia z kilkoma ciężarówkami przyjeżdżającymi od czasu do czasu.
Mówimy o regularnym strumieniu transportów. Dlatego trzeba odpowiedzieć:
1. Którędy będą jeździły?
2. Jakie drogi będą wykorzystywane?
3. Kto poniesie koszty ich zużycia?
4. Jak zostanie zabezpieczony transport materiałów niebezpiecznych?
5. Co się stanie w razie wypadku?
6. Czy przygotowano plan awaryjny dla mieszkańców? I kto będzie odpowiadał za jego wykonanie?
Najbardziej niepokojące jest to, czego jeszcze nie wiemy
W tej sprawie jest mnóstwo pytań. Ale jest również coś jeszcze.
Brakuje pełnej, publicznej i łatwo dostępnej dokumentacji pokazującej cały projekt w jednym miejscu.
Mieszkańcy nie powinni dowiadywać się o takiej inwestycji z kolejnych artykułów prasowych.
Powinni mieć możliwość zobaczenia:
- pełnej listy odpadów,
- map planowanych komór,
- technologii zabezpieczenia,
- analiz hydrogeologicznych,
- analiz geomechanicznych,
- procedur awaryjnych,
- przewidywanej liczby transportów,
- harmonogramu inwestycji,
- kosztów,
- przychodów,
- zabezpieczeń finansowych na wypadek szkody,
- planu monitorowania środowiska po zamknięciu składowiska.
To powinno być publiczne.
A może problem leży jeszcze głębiej?
Kopalnia ma ogromną przestrzeń pod ziemią. To prawda.
Sól ma właściwości, które czynią formacje solne interesującym miejscem dla podziemnego składowania. To również prawda.
Ale z tych dwóch faktów nie wynika automatycznie, że każda pustka poeksploatacyjna powinna zostać wykorzystana jako magazyn odpadów. Techniczna możliwość nie oznacza jeszcze społecznej akceptacji. Ekonomiczna opłacalność nie oznacza jeszcze strategicznej racjonalności. A zgodność z przepisami nie oznacza, że inwestycja jest najlepszym rozwiązaniem dla regionu.
Kłodawa nie może stać się „odpadowym zagłębiem”
Najłatwiej powiedzieć:
„Przecież wszystko będzie bezpieczne”.
Tylko że dokładnie takie zdanie słyszeliśmy w historii gospodarki wielokrotnie.
Dzisiaj jednak żyjemy w czasach, w których społeczeństwo ma prawo oczekiwać czegoś więcej.
Nie zapewnienia. Dowodów.
Nie marketingu. Transparentności.
Nie decyzji zza zamkniętych drzwi. Publicznej debaty.
Bo jeżeli państwo pozwoli, aby Kłodawa zaczęła być kojarzona z podziemnym składowaniem odpadów niebezpiecznych, może uruchomić proces, którego później nie da się łatwo odwrócić.
Państwo powinno powiedzieć: sprawdzamy
Dlatego Ministerstwo Aktywów Państwowych, władze województwa, samorząd Kłodawy i wszystkie właściwe organy środowiskowe powinny publicznie i kompleksowo przedstawić stan sprawy. Nie za rok. Nie po wydaniu wszystkich decyzji. Teraz.
Bo dzisiaj jest jeszcze czas na zadawanie pytań. Dzisiaj jest jeszcze czas na niezależne ekspertyzy. Dzisiaj jest jeszcze czas na debatę. Dzisiaj można jeszcze powiedzieć:
„Sprawdzamy, czy ten pomysł rzeczywiście służy Polsce i Kłodawie”.
Później może być już znacznie trudniej.
Na koniec: pytania do władz
Dlatego pytamy wprost:
1. Czy bezpieczeństwo środowiska zostało potraktowane priorytetowo, czy ważniejszy okazał się potencjalny przychód z przyjmowania odpadów?
2. Czy wykonano niezależną ocenę wpływu inwestycji na jakość i bezpieczeństwo produkowanej soli?
3. Czy wykonano niezależną analizę wpływu przedsięwzięcia na turystykę?
4. Czy mieszkańcy Kłodawy otrzymają pełną dokumentację i możliwość rzeczywistego udziału w procedurze?
5. Jak zostaną zabezpieczone wody podziemne i górotwór przed skutkami potencjalnego rozszczelnienia?
6. Kto będzie odpowiadał za środowisko za 50, 100 i 200 lat?
7. Kto zapłaci za ewentualne szkody, jeśli przyszłe pokolenia odkryją, że dzisiejsze zabezpieczenia były niewystarczające?
8. Czy państwo przeprowadziło analizę ryzyka dla marki „Kłodawa” i polskiego rynku soli spożywczej?
9. Czy 6–10 tysięcy transportów rocznie to rzeczywiście kierunek, którego chce dla siebie Kłodawa?
I pytanie najważniejsze:
10. Czy przyszłość regionu ma opierać się na wydobywaniu soli i turystyce, czy na sprowadzaniu pod ziemię odpadów z całej Polski?
Bo pustki po soli są własnością kopalni. Ale środowisko nie należy do zarządu żadnej spółki. Należy do nas wszystkich. I właśnie dlatego tej sprawy nie wolno zamieść pod ziemię.
Zostaw komentarz