W najnowszym numerze Tygodnika Wprost Prof. Marek Chmaj zapewnia w wywiadzie z red. Magdaleną Frindt, że Trybunał Konstytucyjny trzeba naprawiać metodami prawnymi, nie siłą. Brzmi rozsądnie. Ale zaraz potem jednak pokazuje, jak wiele można z prawa wycisnąć, kiedy bardzo zależy nam na konkretnym wyniku.

Ustawa mówi, że sędzia składa ślubowanie „wobec Prezydenta”. Prof. Chmaj odczytuje to tak: prezydent powinien zaprosić Macieja Berka, a jeśli tego nie zrobi, Berek może złożyć ślubowanie wobec urzędu prezydenta — nawet przekazać pisemną kopię ochronie. Przepis takiej drogi nie opisuje. To już interpretacyjna konstrukcja, która ma zamienić spór o znaczenie słowa „wobec” w gotowe rozwiązanie.

Z drugiej strony Marek Chmaj odrzuca koncepcję drugiego Trybunału jako niebezpieczny dualizm. Jeden TK, żadnych równoległych instytucji — słusznie brzmi. Tyle że przy Prezesie TK Bogdanie Święczkowskim stosuje rozróżnienie: legalny sędzia, nielegalny prezes. To może być prawnie uzasadnione, ale wtedy immunitet sędziego nie rozstrzyga automatycznie sporu o prezesurę ani dostęp do gabinetu. Konstytucja chroni sędziego przed odpowiedzialnością karną i pozbawieniem wolności; nie wpisuje do immunitetu całego urzędu prezesa.

I tak prawo zaczyna przypominać gumę do rozciągania: przy jednym pomyśle pęka od ciężaru „dualizmu”, przy drugim daje się naciągnąć aż po ochroniarską kopię ślubowania.

Naginanie? Owszem.

A kiedy przepis ma już pasować do gotowego rozwiązania za wszelką cenę, trudno nie zapytać, czy nie doszliśmy właśnie do przeginania.