Wbrew zaangażowanej do granic śmieszności propagandzie (nawet minister długu publicznego Domański rozdawał ulotki) Piątkowska przegrała krakowskie wybory.

To prawdopodobnie pierwszy znaczący „efekt Tuska”, osiągnięty dzięki blisko trzyletnim rządom głupoty, nieudacznictwa, kolesiostwa i wciskającej się wszędzie skrajnie lewackiej ideologii.

Tak naprawdę to nie Łukasz Gibała wygrał wybory, ale Tusk je przerżnął.

Piątkowska bowiem, niczym paprotka w gabinecie tego POlityka, mogła być wstawiana gdziekolwiek.

O jej wyborze miała zdecydować po pierwsze tradycja (w Krakowie „od zawsze” PO zbierała przeważającą większość głosów), po drugie zaś zaangażowanie najważniejszych twarzy rządzącej kompromitacji 13 grudnia. Bo był Żurek, bo Domański wciskał ludziom ulotki… Ba, nawet Donald Franciszek zawitał pod Wawel tuż przed pierwszą turą wyborów (24 września). Kto wie, czy jego nawoływanie do wybrania uczciwej władzy lokalnej nie przeważyły i ludzie postanowili oddać głos na kontrkandydata Tuskowej paprotki? 😉

Tymczasem Piątkowska tuż po ogłoszeniu wyników exit poll zapowiedziała, iż będzie bacznie się przyglądać, czy zwycięzca wyborów Łukasz Gibała realizuje swoje wyborcze obietnice.

Ja cię nie mogę… To powiedziała paprotka Tuska, który tak naprawdę nie dowiózł chyba ani jednej obietnicy przedwyborczej, ujętej w groteskowy jak widać format 100 Konkretów.

Wszystko wskazuje, że krakowska klęska stanowi zapowiedź kolejnej, tym razem już ogólnokrajowej.

Dlatego pewnie już od jutra nowemu Prezydentowi będą utrudniać życie. A to będzie stosunkowo proste. Kraków jest bowiem najbardziej zadłużonym miastem w Polsce (ok. 9 mld na minusie, a zatem trochę więcej niż Warszawa, która jest jednak dwa razy większa). Na nowe inwestycje pieniędzy faktycznie nie ma i nie będzie. Ba, może braknąć nawet na konieczne remonty czy też na dofinansowanie sieci przedszkoli i innych placówek.

Tymczasem protuskowe me(r)dia będą epatować wizją odwołanego nieudacznika Miszalskiego, obiecującego… metro, czy też Tuskowej paprotki mówiącej o „Trasie Pychowickiej”. Rzecz jasna wszystko to są opowieści z cyklu „akademiki za złotówkę”, lecz mało kto będzie zważał na ich realność.

Powstaje jednak pytanie – czy Tuskowi uda się doprowadzić do klęski opozycyjnego względem niego Prezydenta jeszcze przed zbliżającymi się wyborami? Rok to z jednej strony kawał czasu, w polityce jednak wydaje się biec o wiele szybciej.

Poza tym istnieje poważne niebezpieczeństwo wyciągania na światło dzienne spraw dotyczących choćby polityki zatrudniania realizowanej przez odwołanego Prezydenta. Wszak jednym z zarzutów prowadzących do odwołania Aleksandra Miszalskiego było obsadzanie stanowisk w Ratuszu wg klucza partyjnego, a nie faktycznych umiejętności.

Zatem przyciśnięcie śruby Krakowowi może spowodować reakcję niepożądaną przez Tuska.

To jednak gdybanie, opierające się na założeniu pewnej racjonalności w postępowaniu obecnego premiera.

Tymczasem Polskę obiegła w niedzielę wiadomość o… szykowanym zamachu na Tuska. Potencjalny zamachowiec ma… 60 lat i wedle opublikowanej informacji oberpolicmajstra Marcina Kierwińskiego wywodzi się „z bardzo radykalnych grup i nawiązuje bardzo radykalne kontakty poprzez internet z różnymi osobami, posługującymi się bardzo nienawistnym językiem”.

Podpowiem. Potencjalny sprawca najwyraźniej wywodzi się z tej samej przestępczej grupy, co śp. Izabela M. z Torunia, skazana przez sąd za publiczne nawoływanie do zbrodni zabójstwa Jurasa Owsiaka. Przypominam, że użyła bardzo nienawistnych słów giń, człeku! A ponadto dodała dość okradania…

To naprawdę są jaja. Tusk zagrożony przez jakiegoś dziadka, który posługuje się bardzo nienawistnym językiem i zawiera przez Internet radykalne kontakty!

Gdybym z czymś takim poszedł na Policję, ale zamiast Tuska i Komiśniaka-Kamyszewa wskazałbym na siebie jako potencjalną ofiarę, pewnie zostałbym uznany za idiotę, zaś sprawa byłaby umorzona na drugi dzień po złożeniu przeze mnie zawiadomienia.

I,  o zgrozo, trudno odmówić temu racjonalności.

Tymczasem pogłos Kierwiński mówi to zupełnie na poważnie.

Gromada nieudacznych durniów, którym jeszcze więksi głupcy dali władzę, gdyż dali się uwieść 100 konkretom.

Tak właśnie wygląda polski rząd w obliczu możliwej agresji moskiewskiej.

….

Ponoć nocą w KPRM pojawił się napis wykonany niewidzialną ręką – mane, tekel, fares…

 

11.10 2026