Zbrodnia termiczna w getcie w Łęcznej z lat 1940–1942 stanowi jeden z najbardziej przerażających, a zarazem najmniej znanych epizodów niemieckiej okupacji na Lubelszczyźnie. Przed wybuchem II wojny światowej to tętniące życiem miasteczko posiadało liczną społeczność żydowską, która stanowiła ponad połowę ogółu mieszkańców. Wszystko zmieniło się drastycznie jesienią 1939 roku po wkroczeniu wojsk niemieckich, które natychmiast rozpoczęły bezwzględne prześladowania ludności cywilnej. Już na początku 1940 roku okupanci przystąpili do tworzenia otwartego getta w rejonie Rynku III oraz ulicy Partyzanckiej, zwożąc tam tysiące osób z okolicznych wsi powiatu łęczyńskiego, a także wysiedleńców z centralnej Polski oraz deportowane rodziny z Wiednia. Zanim jednak struktura getta została w pełni ukształtowana, hitlerowcy przeprowadzili wstrząsającą akcję selekcyjną w najgorętszych miesiącach letnich, czyli w lipcu i sierpniu 1940 roku. To właśnie wtedy rozegrał się koszmar określany mianem getta z blachy, którego przebieg udokumentowano po latach w aktach Instytutu Pamięci Narodowej pod sygnaturą IPN Lu 501/48. Niemieccy oprawcy spędzili ofiary do ciasnych, prowizorycznych komórek gospodarczych i drewniano-murowanych szop pozbawionych jakichkolwiek okien, wentylacji czy dostępu do świeżego powietrza. Aby zmaksymalizować cierpienie, więźniów rozebrano do naga i całkowicie odcięto im dostęp do wody oraz pożywienia. Pod wpływem uderzającego, letniego słońca arkusze blachy pokrywające dachy tych obiektów rozgrzewały się do ekstremalnych temperatur rzędu kilkudziesięciu stopni Celsjusza, zamieniając wnętrza budynków w śmiertelne pułapki termiczne. Nagie ciała uwięzionych ludzi w kontakcie z rozżarzoną konstrukcją ulegały natychmiastowym i głębokim oparzeniom, a brak cyrkulacji powietrza doprowadzał do masowych udarów. Ofiary stłoczone w potwornym ścisku umierały w niewyobrażalnych męczarniach z powodu skrajnego odwodnienia oraz przegrzania organizmu, co było formą wyrafinowanego i celowego sadyzmu ze strony hitlerowskich funkcjonariuszy. Osoby, którym w makabryczny sposób udało się przetrwać te letnie tortury, zostały w kolejnych miesiącach skierowane do wycieńczającej, niewolniczej pracy w pobliskim majątku ziemskim Podzamcze. Ostateczna likwidacja całej społeczności żydowskiej w Łęcznej nastąpiła jesienią 1942 roku, kiedy to Niemcy przeprowadzili masową egzekucję, rozstrzeliwując około 900 osób bezpośrednio nad wąwozem w bliskim sąsiedztwie synagogi i zmuszając lokalnych polskich mieszkańców do pospiesznego zasypywania zbiorowych mogił. Pozostałe tysiące więźniów wywieziono do obozów zagłady w Sobiborze oraz na Majdanek, co ostatecznie dopełniło tragedii tego regionu. Ta unikalna, oparta na unikatowych relacjach świadków opowieść o potwornościach getta z blachy przez dziesięciolecia pozostawała zapomniana, stanowiąc dziś bolesne świadectwo okrucieństwa wojny wpisanego w historię powiatu łęczyńskiego.

 

Fragmenty zeznań świadków:

 

„Przed utworzeniem getta były tam komórki kryte blachą. Spędzono tam Żydów rozebranych do naga, bez pożywienia. Leżąc umierali z głodu i oparzeń ponieważ było to lato a od rozgrzanej blachy dachowej dostawali oparzeń”.

 

„Rozstrzelano ok. 900 osób. Grupowo wyprowadzano osoby z getta nad wąwóz przy synagogi i rozstrzelano. […] Zwłoki były zrzucane do wąwozu a następnie zmuszano ludność polską do zagrzebywania zwłok”