Od ponownego wygrania wyborów parlamentarnych przez Zjednoczoną Prawicę nie potrafię zrozumieć niektórych podejmowanych przez nią decyzji. Od polityków oczekuje się, że dokładnie potrafią przewidzieć skutki i konsekwencje swoich decyzji. Niestety tak nie jest.

Prezes zachowuje się tak jakby rząd nie miał żadnych problemów. Nie było nieustających ataków UE na Polskę, próby powiązania wypłaty unijnych funduszy z praworządnością, wzrostu zachorowań na COVID-19, groźby zamrożenia gospodarki, gwałtownego wzrostu deficytu.

Do dziś zastanawiam się, czym kierował się J. Kaczyński wymuszając na prawicowych posłach, by poparli jego „piątkę dla zwierząt” (zakaz hodowli zwierząt futerkowych, ograniczenie uboju rytualnego, zwiększenie kompetencji organizacji pozarządowych i częstsze kontrole schronisk).

W przekazie medialnym główny nacisk położony został na zakaz hodowli zwierząt futerkowych, a tymczasem jak mówi ekspert rolniczy były min. Jan Krzysztof Ardanowski grozi nam „rezygnacja z poważnej gałęzi produkcji mięsa, jakim jest ubój rytualny, oznacza skazywanie hodowli bydła na upadek”. (…) „Jeśli ktoś myśli, że w przypadku uboju rytualnego może zastosować jakiekolwiek odszkodowania, to nie wie, o czym mówi. W oparciu o hodowlę zwierząt, które trafiają tylko na rynki muzułmańskie, mieliśmy rozwijać rolnictwo, bo pieniędzy unijnych i krajowych nie będzie w takiej ilości, która pozwoliłaby utrzymać jako taki poziom życia na wsi. Odcinamy się od rynku.”

Jak podaje Łukasz Zboralski, w artykule „Zatrzymanie biznesu”, („Do Rzeczy”, 12.10.2020, nr 42) powołujący się na publikację „Rzeczpospolitej” ponad 30 proc. eksportowanej z kraju wołowiny oraz po­nad połowa całego eksportu drobiu, to mięso pochodzące z uboju rytualnego. Jego zakaz oznacza dla hodowców drobiu utratę ok. 7 mld zł rocznie a wołowiny 2,2 mld zł.

Ponieważ ustawa uderza w rolników, ci na znak protestu zorganizowali w około 200 miejscach w całej Polsce blokady, tamowali ruch na drogach jadąc bardzo wolno, palili opony. Ich działania przyniosły efekt. Senat wprowadził korekty wydłużając vacatio legis dla uboju rytualnego bydła (do końca 2025 roku) i wygaszenia działalności ferm zwierząt futerkowych (do końca lipca 2023 roku). Przyjął też poprawkę wykreślającą ograniczenia dotyczące rytualnego uboju drobiu. Obostrzenia eksportowe dotyczyć mają wyłącznie mięsa wołowego.

Czy wychodząc z tzw. piątką nie przewidział On, że spotka się ze zdecydowanym protestem wielu rolników?

Jeszcze nie zakończyły się protesty rolników a mamy kolejne niepokoje w kraju. Tym razem wybuchły one po tym jak Trybunał Konstytucyjny orzekł, że aborcja eugeniczna jest niezgodna z konstytucją. Zastanawiam się, co było przyczyną tego, iż zajął się on tym tematem właśnie teraz, mimo, że latami go nie rozpatrywał zdając sobie sprawę z politycznych skutków werdyktu.

Od momentu orzeczenia w wielu miastach Polski odbywają się protesty przeciwko niemu. Manifestacje są dużo liczniejsze niż rolnicze, mają większy, bo ogólnopolski zasięg i są niezwykle burzliwe.

Nie ograniczyły się one tylko do ulic, miejsca pamięci narodowej, pomników. W niedziele nastąpiły ataki na kościoły, ich blokowanie i przerywanie Mszy świętych.

Redaktor R. Ziemkiewicz w artykule „Po weekendzie: PiS wygrywa, Kościół, Konfederacja i Lewica zyskują, PO/PSL na równi pochyłej” (Do Rzeczy. pl, 26.10.2020) uważa, że „Władza PiS wcale się nie przesiliła. Władza PiS zyskuje nowe paliwo, które może wystarczyć na trzy lata, a kto wie, może nawet do wygranej w następnych wyborach. (…) Oto PiS, nawet nie lubiany, staje się dla większości społeczeństwa mniejszym złem – jacy są, tacy są, ale gwarantują bezpieczeństwo i względny spokój. Tu agresywni szaleńcy, tam nieodpowiedzialni szaleńcy, trzeba się godzić na tę władzę, bo gdyby się załamała, może być tylko gorzej”.

Ja natomiast sądzę, że PiS na tych niepokojach tylko straci, bowiem Polacy w swojej większości nie myślą racjonalnie. Gdyby tak było, to zwolennicy Platformy Obywatelskiej wystawiliby jej rachunek za osiem lat rządzenia, i przeszłaby ona do historii.

Gdy patrzę na działania prawicy to mam nieodparte wrażenie, że swoimi działaniami chce zrazić do siebie jak największą grupę wyborców i oddać władzę. Inaczej nie potrafię wytłumaczyć dążenia do rozbujania nastrojów i ostrej polaryzacji społeczeństwa.

Foto: Zdzisław Borodziuk