Michał Szułdrzyński powiedział dziś w Radiu TOK FM, że w słowniku Jarosława Kaczyńskiego nie istnieją niezależne media. Niestety muszę Kaczyńskiemu przyznać rację: (bo) nie ma niezależnych mediów; można oczywiście stopniować to zjawisko – niezależności – czyli szacować, na ile media są niezależne, albo zależne, jednak niezalżnych mediów nie ma.
I to wynika nie tylko z tego co uważa, lub robi Kaczyński, ale również z analiz wielu poważnych socjologów, politologów, czy filozofów polityki, jak np. Avram Naom Chomsky, tylko, że oni wyciągają z tego trochę inne wnioski i proponują całkowicie inne rozwiązania.
Jeżeli ktoś jest realistą i trzeźwo myśli, a do tego ma jeszcze jakieś doświadczenia, to wie, że niezależnych mediów nie ma.
Tak więc, jak to zostało powiedziane w popularnym polskim serialu komediowym: „niezależne media, to tylko taki mit”.
Autor: Roman Mańka
Socjolog, publicysta, pisarz, komentator polityczny, dziennikarz „Halo Radio”, redaktor naczelny czasopisma eksperckiego Forum Inicjatyw Bezpieczeństwo Rozwój Energetyka (FIBRE). Posiada trzy wielkie pasje: filozofię, socjologię, i piłkę nożną; jest zagorzałym kibicem Realu Madryt. Wykształcenie socjologiczne zdobył na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Ukończył również Studium Dziennikarstwa Europejskiego prowadzone przez Centrum Europejskie „NATOLIN” w Warszawie. W przeszłości wykonywał zawód dziennikarza śledczego w prasie lokalnej, a następnie ogólnopolskiej: opisywał sprawy z zakresu zorganizowanej przestępczości mafijnej, powiązań klientelistycznych oraz korupcji polityków; pełnił również funkcję z-ca redaktora naczelnego Gazety Finansowej i szefa działu krajowego. Publikował w Gazecie Finansowej, Home&Market, Gentleman, Onet.pl i Interii. Obecnie jest pisarzem i publicystą, autorem dwóch książek popularno-naukowych: „Strefa tabu. Największe afery III RP” oraz „Moment krytyczny”, a także współautorem jednej pozycji w dziedzinie dziennikarstwa śledczego: „Łańcuch poszlak. Wielka gra mafii i rosyjskich służb specjalnych” (wywiad rzeka z byłym szefem ABW, Bogdanem Święczkowskim).
Media nigdy i nigdzie niezależne w pełni nie były i nigdy zapewne nie będą, skoro zawsze występują w roli spełniających w większości określone światopoglądowe, kulturowe – więc polityczne, i/lub prywatne – komercyjne czyli rynkowe zapotrzebowania struktur, które powołują je do istnienia, finansują i wykorzystują, kreując za ich pomocą określone odruchy preferencyjne u odbiorców. JK wie doskonale że wizja medium niezależnego jest wizją całkowicie utopijną, bo medium publiczne czy prywatne ma zawsze jakiś zdecydowanie nadrzędny, i zazwyczaj klarownie wyeksponowany cel do spełnienia, płynący z konkretnych prerogatyw, motywacji i intencji medium tym kierujących i je finansujących. Pytanie tylko czyim interesom w szerokim ujęciu i w odniesieniu do społeczeństwa jako odbiorcy jakie media służą, jaki przyświeca im faktycznie cel – bo to jest rzecz dla funkcjonowania społeczeństw i ich państw, prowadzących określoną politykę bardzo istotna. Może to odzwierciedlać się np. w systemie prawnym danego państwa, o ile zechce ono wpływać bezpośrednio na „rzeczywistość medialną” w społeczeństwie, co doskonale widać po szeroko kontrolowanych, i ograniczonych dla inwestorów z zewnątrz ośrodkach medialnych np. w Niemczech (gdzie praktycznie nie sposób wykupić komukolwiek z zewnątrz ani powołać do życia na bazie przewagi obcego kapitału jakiejś stacji medialnej) i transmisji ich ideologiczno-politycznych przesłanek w odniesieniu do wszystkich dziedzin funkcjonowania życia i społeczeństwa. Mówiąc w przenośni – „Nic o nas – bez nas”.