Gdy milkną pióra, ogarnia strach… Jeśli w tak ostentacyjny sposób można uciszyć krytycznego wobec władzy dziennikarza, to kto będzie następny?
Nigdy nie poznałem osobiście p. red. Leszka Kraskowskiego, nie mam z nim żadnych relacji, zdarzało się, że mnie krytykował. Pomimo tego czuję się w obowiązku, aby zareagować na niesprawiedliwość, która w mojej ocenie go spotkała. I żądam wyjaśnień od władzy, która zamknęła mu usta, wtrącając do celi.
Redaktor Leszek Kraskowski nie jest ani zbirem, ani członkiem mafii, ani recydywistą. To odważny dziennikarz śledczy o dużym dorobku, znany z determinacji i nieustępliwości w dążeniu do prawdy w każdej sprawie, którą się zajmuje. Teraz siedzi w areszcie tymczasowym. Ale nie za ciężkie przestępstwo. Trafił tam, jak podano, z powodu groźby zawartej w mailu do komendanta policji w Piasecznie i pistoletu gazowego, na który nie miał zezwolenia. Jako wieloletni minister sprawiedliwości i prokurator generalny znam politykę karną i wiem, że w przypadku takich czynów, nawet jeśli ich sprawcami są typy znane z kryminalnych kartotek, niemal zawsze stosuje się środki wolnościowe. Gdyby policja traktowała groźby red. Kraskowskiego jako realne, to podjęłaby działanie natychmiast i zatrzymałaby go już w zeszłym tygodniu, kiedy miał wysłać mail, a nie dopiero teraz.
Dlatego jestem przekonany, że sprawa domniemanej groźby i broni gazowej to tylko prymitywny pretekst, by odebrać dziennikarzowi jego najgroźniejszą broń, jaką jest pióro.
Dlatego czas otworzyć oczy, zanim będzie za późno… Trudno nie wiązać tego z opisywaną przez red. Kraskowskiego aferą Polnordu. Trudno nie widzieć w tym związku z zemstą za ujawnianie afery z Romanem Giertychem w roli głównej, który jest dziś nie tylko zausznikiem Donalda Tuska, lecz także faktycznym politycznym nadzorcą ministra sprawiedliwości.
Leszek Kraskowski ujawnił, że Giertych odegrał kluczową rolę w rozgrabieniu spółki Polnord na rzecz miliardera Ryszarda Krauzego – postaci powiązanej ze światem rosyjskich służb, polityki i szemranego biznesu. Leszek Kraskowski konsekwentnie odsłaniał kulisy afery. Piętnował też skandaliczne skręcanie śledztwa w tej sprawie za rządów Tuska, Bodnara i Żurka. Robił to, pomimo że od miesięcy grożono mu pobiciem, a nawet śmiercią, jeśli nie skończy pisać o Polnordzie i Giertychu. Grożono nie tylko jemu ale też rodzinie. Ostrzelano nawet jego dom i auto. I mimo to żadnego sprawcy na 3 miesiące nie aresztowano. Nawet nie starano się nikogo zatrzymać. Red. Kraskowski alarmował o tym, ale nie było żadnej reakcji ze strony służb państwa Tuska.
Dziennikarz został zmuszony do wyjazdu z kraju, a być może w obawie o własne bezpieczeństwo rzeczywiście zdecydował się na zakup bez zezwolenia pistoletu gazowego. Ale nawet gdyby tak było, to nie uzasadnia zamykania go za kratami. Areszt na trzy miesiące to tak naprawdę kara za dochodzenie prawdy niewygodnej dla władzy, którą ta władza mu wymierza.
Ta historia pokazuje, że skala deprawacji wymiaru sprawiedliwości osiągnęła pod rządami Tuska zatrważające rozmiary. Prawo stało się narzędziem zemsty w rękach władzy, która nie ma już żadnych skrupułów. To, co robiono politykom opozycji, mogło uchodzić uwadze opinii publicznej, bo za politykami ludzie nie przepadają z definicji. Ale atak na dziennikarza to przekroczenie kolejnej granicy.
W Polsce rodzi się nowa, niebezpieczna rzeczywistość – autorytaryzm selektywny. Zdemoralizowana władza zamieniła wymiar sprawiedliwości w narzędzie represji wobec tych, którzy najmocniej uderzają w jej interesy. Dziś te metody są stosowane wobec dziennikarza śledczego, którzy zaszedł władzy za skórę. W przyszłości mogą być użyte wobec każdego, kto stanie jej na drodze albo będzie ją za mocno uwierał. Aresztowanie red. Kraskowskiego jest też informacją dla każdego dziennikarza, który zechciałby ujawniać afery tej władzy: Nie podskakuj, bo po ciebie też przyjdziemy!
Za to, co się dzieje, osobiście odpowiada Donald Tusk, zezwalając na przemoc i akceptując łamanie prawa. Nie ma już żadnych hamulców.
Dlatego czas otworzyć oczy, zanim będzie za późno…
Autor: Zbigniew Ziobro
Polski polityk i prawnik. Współzałożyciel i prezes Suwerennej Polski (w latach 2012–2023 pod nazwą Solidarna Polska). Poseł na Sejm IV, V, VI, VIII, IX i X kadencji (2001–2009, od 2015), deputowany do Parlamentu Europejskiego VII kadencji (2009–2014). W latach 2005–2007 minister sprawiedliwości i prokurator generalny w rządach Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego, w latach 2015–2023 minister sprawiedliwości w rządach Beaty Szydło oraz Mateusza Morawieckiego, w latach 2016–2023 ponownie prokurator generalny. Jest osobą, która najdłużej sprawowała urzędy ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego w historii III RP.
Zostaw komentarz