Zauważam, że mam wielu znajomych, którzy – słusznie – krytykują rząd za bezczynność (nie wprowadzanie jakichkolwiek ograniczeń sanitarnych przy rozpędzającej się IV fali pandemii) a równocześnie biorą udział w masowych imprezach / konferencjach na których nikt nie sprawdza czy uczestnicy są szczepieni, a ci obecni są bez maseczek, a równocześnie w ścisku i zastawiam się, czy gdyby okazało się, że ustawodawca popełnił jakiś błąd zmieniając kodeks drogowy i przez kilka dni w Polsce nie byłoby kar za jazdę po pijaku wsiedliby na gazie za kierownicę. No bo koniec końców to też byłoby wówczas zgodne z prawem.

Może ja miałem nietypowe życie (dzieciństwo w Nigerii, gdzie Tata spał z rewolwerem w szufladzie stolika nocnego, potem dzieciństwo w Iraku, gdzie miałem okna poklejone na krzyż na wypadek ataku rakietowego a maskę gazową trzymałem w szafie obok Matchboxów, a następnie praca w ambasadzie RP w Rosji i na Białorusi ze wszystkim z tego wynikającymi ograniczeniami) i może jestem szczególnie wyczulony na kwestie bezpieczeństwa, ale czy naprawdę nie możemy być sami z siebie mądrzejsi niż nasz rząd? Szczególnie, że naprawdę nie jest to aż tak trudne.

Dla jasności spotykam się z przyjaciółki i znajomymi. Ale tylko z tymi, którzy są szczepieni i nie w miejscach, gdzie są tłumy.

P.S. Na zdjęciu ja w wieku ok. 13 – 14 lat w Iraku. Kałach (w zasadzie dwa Kałachy) wypożyczone od irackiego żołnierza. Pistolet Taty. Reszta moja (trochę za duża jak widać).

Autor: Witold Jurasz
(tekst pochodzi z konta Witolda Jurasza na Facebook’u)