To jest przepiękny kraj. Każdy kto w nim był jest zachwycony, albo jest zwykłym idiotą.

W Rumunii wszystko ma smak. Każda rzecz czymś pachnie albo śmierdzi. Nie am przedmiotów neutralnych, co nie wydają zapachów.

W Rumunii pociągi jeżdżą nie za szybko, ale i nie za wolno. Doceni to każdy fanatyk kolei. Jeżdżą tak, aby było na czas wyjeżdżone, nie prędzej, nie później.

W Rumunii nikt nikogo nie udaje. Pasterze są pasterzami i śmierdzą owcami, rybacy z Delty Dunaju są rybakami i pachną rybami, ludzie z Banatu pachna tak no trochę niewyraźnie, jakby się im nie chciało pachnieć. Ale oni tak od pokoleń mają. Boją się własnej tożsamości.

W Rumunii lubię te ich plastikowe banknoty. Zaraz po przekroczeniu granicy wymieniam gotówkę i przez kilkka minut szeleszczę tymi ich banknotami, pełnymi poetów, literatów i kompozytorów. Reprezentantów narodu pasterskiego.

W Rumunii lubie w ciemno zamawiać zupę Ciorba radauteana. Najjlepsza była totychczas w Paltinoasie, na zakręcie w stronę Suczawy.

Pan Bóg mi dał tę Rumunię.

Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.