Od rana pisałem różne pisma. Tyle organów do obrony moich praw, a ja nadal nie mogę rozwiązać problemu: miałem wpisany do prawa jazdy błędny kod ograniczeń 02.01, który nakładał na mnie obowiązek prowadzenia samochodu w jednousznym aparacie słuchowym. I co z tego, że nie miałem do tego żadnych wskazań medycznych? Był wpisany – to miałem obowiązek.

Siedzę więc zmęczony, a do tego jestem chory, jest zimno i kawa już wypita. Nic, tylko w łeb sobie strzelić. Na szczęście zobaczyłem najnowszy sondaż wyborczy. I nie chodzi o to, że było w nim coś radosnego, ale o to, że był prosty i oczywisty. Tego właśnie teraz potrzebowałem.

Dlatego zadziwiło mnie, że komentatorzy oceniali sondaż jako zdumiewający i niepokojący. Robią to chyba tylko dlatego, że taki mają obowiązek, aby komplikować i straszyć. Na przykład: co w tym dziwnego, że Prawo i Sprawiedliwość traci?

To jest oczywiste i zrozumiałe. Wątpliwości może budzić jedynie to, że ten spadek następuje tak powoli. Ale to też nie jest nadzwyczajne – po prostu nieudolność rządów Koalicji Obywatelskiej działa na korzyść Prawa i Sprawiedliwości.

Niemniej wyborcy PiS są patriotyczni, a polityka Zjednoczonej Prawicy w okresie jej rządów ocierała się o zdradę narodową. Mam tu na myśli Zielony Ład, politykę covidową, ale przede wszystkim politykę ukraińską. Próbowano tę świadomość zagłuszyć, utożsamiając patriotyzm z postawą antyrosyjską. Przez pewien czas było to skuteczne, ale po przekroczeniu czerwonej linii zaczęło działać przeciwskutecznie.

Czerwoną linią było twierdzenie, że musimy pokonać Rosję nawet kosztem Polski. Dlatego korzystne dla Polski ma być rzekomo osłabianie Polski, aby wzmocnić Ukrainę, gdyż to jest przeciwko Rosji. Tego nie mogli jednak zaakceptować nawet najbardziej zagorzali zwolennicy Zjednoczonej Prawicy o nastawieniu patriotycznym. Tym bardziej że podobne poglądy głosi liberalna lewica.

Taka postawa Prawa i Sprawiedliwości jest aż tak zadziwiająca, że wręcz absurdalna. A absurd w polityce rzadko wynika z prostego braku inteligencji. Dużo częściej jest efektem realizacji ukrytych zobowiązań, których nie można uwzględnić w oficjalnych analizach politycznych. Wtedy polityka zaczyna wyglądać na absurdalną.

PiS bez trudu mógłby odwrócić te trendy, odcinając się od polityki wspierania Ukrainy kosztem Polski. Jego elektorat jest na tyle ufny, że bez problemu uwierzyłby w taką przemianę. Kryzys zostałby szybko zażegnany. Jeżeli Prawo i Sprawiedliwość tego nie robi – to również nosi znamiona absurdu.

Oczywiste jest natomiast, dlaczego rośnie Partia Brauna. Wszystkie ugrupowania oparte na wyborcach o patriotycznym nastawieniu działają na zasadzie naczyń połączonych. Jeżeli jednemu spada – drugiemu rośnie. Gdy PiS-owi spada, Braunowi rośnie dokładnie z tych samych powodów.

Dlaczego jednak nie rośnie tak bardzo Konfederacji? Bo Konfederacja stała się partią systemową, a środowisko jej zwolenników było zawsze antysystemowe. Dla działaczy partyjnych to sukces, ale dla wyborców Konfederacji jej systemowość jest zdradą.

Natomiast Partia Brauna pozostaje antysystemowa. I tu pojawia się paradoks, ale nie absurd: im bardziej partia Brauna jest zwalczana przez prawicowo-lewicowy mainstream, tym bardziej staje się antysystemowa – i tym bardziej rośnie w siłę.

Koalicja Obywatelska jest natomiast, w przeciwieństwie do partii prawicowych, partią interesu. Dlatego żadne błędy polityczne ani wątpliwości ideologiczne nie zniechęcą do niej jej wyborców. Oni wiedzą, że w ich interesie jest trzymać się razem i popierać swoich za wszelką cenę, bez względu na wszystko. Bo są w mniejszości.

To jest fenomen naszego życia politycznego: wyborcy liberalno-lewicowi są zdecydowanie mniej liczni od wyborców o nastawieniu patriotycznym, ale media twierdzą, że jest odwrotnie. Ludzie, którzy zaufali mediom, mogą się więc gubić w naszej polityce.

Otóż żadne afery i kompromitacje nie zdestabilizują liberalnej lewicy, gdyż każda mniejszość musi być zwarta, aby przetrwać. Na sytuację w naszym kraju nie będzie więc miała żadnego wpływu nieudolność ministra Żurka, kompromitacja ministry Zielińskiej czy też konflikt Czarzastego ze Stanami Zjednoczonymi. Dlatego wyłapywanie i ośmieszanie najbardziej nawet kompromitujących zachowań polityków KO służy tylko do tego, aby poprawić samopoczucie jej przeciwników. Natomiast niczego nie zmienia. Również dlatego, że ugrupowania liberalno-lewicowe nie mają żadnego znaczenia.

Podmiotem polskiej polityki jest tylko i wyłącznie prawica patriotyczna, gdyż jej wyborcy mają liczebną przewagę. Ona więc wygrywa i ona przegrywa w walce ze sobą. Kondycja ugrupowań liberalno-lewicowych jest tylko pochodną sytuacji na prawicy. I tylko w tym kontekście warto zajmować się sondażowymi wynikami Koalicji Obywatelskiej – aby ocenić, w jakim stanie są ugrupowania prawicowe.

Wynika z tego, że KO ma przewagę nad PiS-em tylko dlatego, że partia ta słabnie tak bardzo, iż przestaje być wyznacznikiem siły prawicy. W kontekście natomiast całej prawicy – liberalna lewica boleśnie przegrywa.

Koalicja Obywatelska przegra więc najbliższe wybory z partiami popieranymi przez patriotyczną prawicę – choć wygra z PiS-em. Dziś nie można jednak ocenić, czy prawica będzie w stanie skonsumować swoje zwycięstwo. Do tego musiałoby nastąpić porozumienie PiS, Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej. A takie porozumienie jest wątpliwe, gdyż Braun to nie Lepper, a Kaczyński dzisiaj to nie Kaczyński sprzed 20 lat.

To wcale nie jest skomplikowane. Dlaczego więc komentatorzy robią z tego sensację? Na przykład z sondażowego wzrostu poparcia dla PSL-u. To jest proste jak budowa cepa. Polska 2050 zanika, a dla jej działaczy i wyborców przeniesienie sympatii na PSL jest najprostszą drogą ucieczki.

Więc o co chodzi z tym twierdzeniem, że „nie wiadomo, o co chodzi”? Bo wyniki sondaży są proste. Pokręcone są natomiast komentarze. Wynika z tego, że komentarze są u nas bardziej absurdalne niż polityka.

Uwaga: ilustracja przedstawia moje przewidywania wyborcze na 2027 rok.