Taki oto tekst napisałam 2 lata temu i z pewnym zdumieniem (ale i satysfakcją) stwierdzam, że nic bym w nim dziś nie zmieniła. Doskonale wyjaśnia na czym polega mój „konserwatyzm” czy może raczej tradycjonalizm – jak wolę to nazywać.
Nie znoszę polityki prowadzonej wokół modeli życia prywatnego i moralności seksualnej. Uważam, że wielką zdobyczą ostatniego stulecia był fakt, że przyznano ludziom prawo do prywatności i do wyboru, że przestano ludzi modelować od sztancy (co powodowało niejedną tragedię) przestano radzić sobie z ludzką odmiennością tylko przy pomocy odwracania głowy i samej hipokryzji.
Ale uważam też, że są pewne granice: INŻYNIERIĘ SPOŁECZNĄ, próby drastycznej zmiany, modeli, na których zbudowane są od wieków społeczeństwa – uważam za groźne i zgubne.
Współczesny świat dysponuje bronią masowego rażenia w tej dziedzinie, a mianowicie możliwością globalnego kreowania powszechnych mód. Gdy kiedyś można było ludziom wyłącznie prać mózgi ręcznie, dziś ten w proceder włączone są wielkie maszyny pralnicze, a zamiast dyskusji i najbardziej choćby demagogicznej argumentacji, mamy wszechogarniającą MODĘ kreowaną przez kulturę masową. Tylko to może spowodować taki atak imitacyjnego świra, jaki nastąpił w Polsce po zabójstwie Georga Floyda, nieszczęsnego Murzyna z Minneapolis, przez białego policjanta. Tłumy ludzi o wypranych mózgach kładło się na poznańskim rynku i licho wie jeszcze gdzie, w hołdzie dla tego zabitego. Ci goście całymi latami powinni pełzać pod ambasadą Chin, w hołdzie dla Ujgurów tysiącami trzymanych w obozach koncentracyjnych, mordowanych Tybetańczyków, nie przemieszczać się inaczej niż na brzuchu przed ambasadą Iranu i Arabii Saudyjskiej, z miesiąc conajmniej poleżeć przed ambasadą Rosji. A jeśli tego nie robią to tego nawet nie można nazwać hipokryzją. Bo żeby być hipokrytą trzeba by choć rozumieć, do czego Twoje zachowanie się odnosi.
Przez tysiąclecia społeczeństwa ludzkie na wszystkich kontynentach konstruowane były na bazie związków męzczyzn i kobiet. Małżeństwo przez wielki, w różnych kulturach wyglądało najrozmaiciej, było zawierane w rozmaity sposób i z różnych motywów, było nierozerwalne i rozerwalne, nie zawsze wcale było monogamiczne. Ale było podstawą tej pierwszej jednostki społecznej, w której socjalizowany jest każdy człowiek i nie było NIGDY ŻADNEJ kultury, w której MAŁŻEŃSTWO byłoby inne niż różnopłciowe, włączając w to i te kultury, w których związki jednopłciowe były najzupełniej przyjęte i akceptowane.
Przerabianie przeszłości, dekonstrukcja podstawowych struktur społecznych – to współczesny nihilizm, czyli coś co niszczy i niczego nie buduje.
PS. Dla znajomych zdziwionych skąd ten post o modach i praniu mózgu, małe wyjaśnienie – to po prostu reakcja na misz masz, który obserwowałam ostatnio na mojej ścianie w FB.
PS. Zdjęcie dla przyciągnięcia uwagi.
Autor: Agnieszka Maria Romaszewska-Guzy
Polska dziennikarka prasowa i telewizyjna, dyrektor Biełsat TV, od 2011 wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
Zostaw komentarz