Kilka dni temu minęła kolejna rocznica obrony wzgórza Betlejemka w Cisnej. Pisząc ostatni post o Cisnej, wspomniałam o cywilnych ofiarach, ale nie rozpisywałam się na ten temat zbyt wiele. W sieci pojawiły się dziesiątki wpisów, które w różny sposób przedstawiały to, co się wydarzyło. Zabrakło jednak miejsca na tych, którzy w tym samym czasie nie bronili żadnego wzgórza.
Historia tej ziemi nie kończy się na liniach obrony. Są w niej także ludzie, których los nie mieści się w rocznicowej narracji.
Tej nocy banderowcy rozpoczęli od podpalenia szkoły i urzędu gminy, a następnie skierowali płomienie na dwór oraz osiem polskich gospodarstw.
W jednym z domów żywcem spłonęła czteroosobowa rodzina Macieszków – matka wraz z dziećmi: 19-letnią Anią, 16-letnią Jadzią oraz 10-letnim Zbyszkiem. W kolejnym gospodarstwie eksplozja wrzuconego granatu zakończyła życie rodziny Jędrzejczaków, zabijając matkę i troje dzieci, z których najstarsze miało zaledwie 10 lat.
Bestialstwo oprawców nie miało granic. . Trzej przedwojenni policjanci zostali złapani i poddani niewyobrażalnemu okrucieństwu: najpierw pobici, następnie obdarto ich żywcem ze skóry i obcięto genitalia. Po dokonaniu tych makabrycznych aktów bestialstwa ich ciała wrzucono w ogień, gdzie konali w męczarniach. W tej samej czasie zamordowana w podobny sposób została także żona jednego z milicjantów, a w domu zastrzelony został milicjant, który próbował stawić opór.
Tamten dzień pozostawił w Cisnej dym, popiół i krzyk ofiar. Okrutne zbrodnie wobec ludzi przypominają, jak brutalne i bezwzględne były działania UPA w tym regionie.
Tak wyglądał „atak na posterunek”. Zakończył się śmiercią niewinnych – kobiet, mężczyzn, całych rodzin – których dziwnym trafem zabrakło w wielu publikacjach. Ci, którzy tworzyli swoje rocznicowe wpisy, wybierając słowa i akapity, świadomie lub nie, usunęli z opowieści tych, którzy nie mieli szansy się bronić.
Biegu historii nie zmienimy. Trzeba zachować dla przyszłych pokoleń to co dziś zostało zapomniane. O ludzkiej tragedii, odwadze i cierpieniu.
Autor: Jędruś Ciupaga
Zostaw komentarz