Myślałem kiedyś, jak wielu Polaków, że Komisja Europejska jest demokratycznym, przejrzystym tworem. Że wstępując do Unii Europejskiej, wchodzimy do wspólnoty wysokich standardów – prawa, odpowiedzialności i szacunku dla suwerenności narodów. Że zostawiamy za sobą standardy komunistyczne, potem postkomunistyczne, i wreszcie budujemy coś lepszego.
Dziś widać jasno, jak bardzo była to iluzja i naiwność.
Bo to, co obserwujemy, coraz bardziej przypomina stare mechanizmy: centralne sterowanie, narzucanie decyzji z góry w sposób niedemokratyczny, presję polityczną i zakulisowe gierki wobec rządów, które „nie podobają się” decydentom ( czyt.Niemcom).Tymczasem
Bruksela to nie władza. To tylko biuro.
Komisja Europejska nie ma mandatu od narodów. Jej członkowie nie są wybierani w wyborach powszechnych. Są mianowani – w wyniku politycznych targów, zakulisowych układów i partyjnych nominacji. Obywatel nie ma tu nic do powiedzenia.
Komisarzy wskazują rządy, przewodniczącego wyłania polityczna większość, a całość zatwierdzana jest zbiorczo, bez realnej odpowiedzialności osobistej. Nikt z nich nie staje sam przed wyborcą. Nikt nie odpowiada przed narodem.
A mimo to ta niewybrana administracja uzurpuje sobie prawo do oceniania państw, narzucania przepisów i nowych praw. Robi to, co rządy wyłonione w normalnych, demokratycznych wyborach. A to nie jest rząd! To odwrócony, chory porządek: mianowani dyscyplinują demokratycznie wybranych.
Bruksela może być adresem i szyldem.
Może być biurem z pieczątką.
Ale nigdy nie będzie źródłem demokracji.
Bo w demokracji rządzą ci, których wybrano – nie ci, których mianowano.
I dlatego trzeba to powiedzieć wprost, bez eufemizmów i bez strachu. Demokracja nie umiera nagle. Umiera wtedy, gdy oddaje się ją w ręce niewybieralnych urzędników, którzy uznają się za lepszych, mądrzejszych i „bardziej europejskich” od narodów. Umiera wtedy, gdy biuro z pieczątką zaczyna pouczać państwa, a presja zastępuje wolę wyborców.
Jeśli na to pozwolimy, jutro nie będzie już nawet pozorów wyboru. Będzie tylko zgoda albo kara.
Zostaw komentarz