Przed 50. Tak jak przed 40. Rozumni ludzie robią bilans.

No więc.

Dużo osiągnąłem, ale też dużo spieprzyłem. Osiągnąłem dzięki współpracy z innymi, spieprzyłem już osobiście, na własną rękę. To mnie prowadzi do refleksji, że dopóki jesteśmy z innymi w zgodzie i współpracy, osiągamy wiele. Indywidualne osiągnięcia, w izolacji od innych są owszem możliwe, ale zazwyczaj ulotne, w najlepszym przypadku doceniane po latach, często po śmierci.

Rzeczy materialne nie mają znaczenia o tyle, o ile nie dają dachu nad głową, który jest przynajmniej umiarkowanie dziurawy. Cała reszta jest bez znaczenia, jeśli człowiek jest przynajmniej umiarkowanie głodny. Gromadzenie rzeczy obraca się przeciwko gromadzącemu, no chyba, że nastąpi jakiś radykalny zwrot w polityce międzynarodowej i będzie można sprzedać np. zegar z kukułką za trzy bochenki chleba. Tak też może być. Gromadzenie rzeczy w ogóle jest bez sensu. Im więcej rzeczy wokół nas tym mniej nas dla innych.

Za starożytnymi filozofami powtórzę, że największym dobrem są przyjaciele. Przyjaźń oznacza bycie przy czyjejś jaźni. Czyli z kimś na serio i bezwarunkowo. W potoku bez znaczenia słów i wpisów w mediach społecznościowych (w rzeczywistości antyspołecznych) ulegamy poczuciu, że jesteśmy razem, że się rozumiemy. Prawdziwa przyjaźń to dotyk, podanie ręki, przytulenie. Tego internet za nas nie załatwi.

Ale często rozumiemy tylko to, co chcemy zrozumieć, bo tak działają algorytmy. Programują nasze emocje i dostosowują je do naszego profilu. Ja z perspektywy zbliżającej się 50. mogę powiedzieć, i podsumować, że tak naprawdę liczy się tylko MIŁOŚĆ. To ile kochaliśmy, i to ile byliśmy kochani. Cala reszta jest bez znaczenia. Liczy się tylko to, co oddaliśmy z tego co mamy, ale też to, co odebraliśmy z wdzięcznością od innych.

Drugą stroną medalu są ludzie, od których dla własnego dobra i w efekcie dla nich samych, trzeba się odwrócić. To bolesne doświadczenie, bo często dotyczy najbliższych członków rodziny przyjaciół. Czasem zakończenie takich toksycznych relacji uwalnia do podejmowania życia według własnych wartości, do życia w ogóle. Nieodebranie telefonu, z którego najpewniej wypłynie jad pretensji jest trudne, ale trudniejsze jest wysłuchanie litanii pretensji.

Chcę po 15 latach powrócić do żywych. Bo do tej pory byłem w krypcie półumarłych.