Zamiast je usystematyzować, dać narzędzia do bezpiecznego stosowania, przygotować wytyczne dla lekarzy, wyedukować pacjentów i wytłumaczyć wszystkim, że są to systemy działające od wielu lat na całym świecie i pomagają w sprawnej selekcji pacjentów ambulatoryjnych – zaczęto administracyjnie i odgórnie ograniczać ich stosowanie (czytaj więcej) .
Czy rzeczywiście racjonalne i uzasadnione medycznie jest, by to pacjent decydował o tym, jaki rodzaj porady ma mieć? czy ma o tym decydować wiek? Czy raczej dobrze zebrany wywiad i wcześniejsza dokumentacja o chorobach przewlekłych pacjenta, jego lekarz i stanie klinicznym? Nie wykorzystano wielkiej szansy na wprowadzenie NA STAŁE teleporad po powszechnej praktyki ambulatoryjnej, nie oparto ich na schematach zbieranego wywiadu, nie przygotowano narzędzi teleinformatycznych, które w odpowiedzialnych rękach mogłyby znacznie zmniejszyć nadużywanie porad i dać lekarzom więcej czasu na diagnostykę i leczenie chorych, a nie takich, którzy się za chorych uważają.
Każde, nawet najlepsze narzędzie można wykorzystać niewłaściwie, teleporady są dobrym narzędziem w dobrze przygotowanych rękach lekarza, wyedukowanego i świadomego pacjenta.
Niestety, znowu w poradniach pojawią się „ja tylko po”, „mi się dzieje”, „należy mi się” – to nie są chorzy, to są efekty chorego systemu. Chyba – nieuleczalnie chorego systemu.
Zostaw komentarz