Rosyjskie władze jak też obsługujące ich media kłamią oczywiście na temat armii. Niewygodna prawda jest ściśle skrywana. Za jej ujawnienie grożą surowe kary i wielu już tego doświadczyło.
Niemniej niekiedy udaje się dowiedzieć czegoś co nie powinno zdaniem władz rosyjskich ujrzeć światła dziennego i na tej podstawie postawić pewne tezy o rosyjskim wojsku.
Niedawno do internetu trafiły z dwóch regionów Rosyjskiej Federacji materiały filmowe. Mowa jest w nich o naborze do armii ludzi idących tam za olbrzymie pieniądze.
Okazuje się że lokalne władze dostają z centrali plany ilościowe tzw. “kontraktników”. W obu filmach kierujący naborem skarżą się na słabe tempo realizacji ilościowych planów naboru na ten rok. Wyciekły również wytyczne dotyczące 22 kategorii ludzi, które przede wszystkim winny podlegać poborowi. Są tam m.in. zadłużeni, bankruci, alimenciarze, podejrzani w przestępstwach itp. krótko: „elita” rosyjskiego społeczeństwa.
Wobec zmniejszającej się liczby chętnych do armii idą naciski na mobilizowanych (mobilizacja miała miejsce we wrześniu ub.r.), aby przechodzili na kontrakty, naciski na tzw. zeków, czyli więźniów z kolonii
karnych.Trzecią kategorią są osoby, które dostały świeżo obywatelstwo rosyjskie głównie z dawnych republik azjatyckich.
Wszystkie te działania mają zapewnić wypełnienie strat armii do wyborów prezydenckich w marcu 24 r. Do tego czasu ze względów wizerunkowych Putin nie może sobie pozwolić na ogłoszenie nowej mobilizacji. Także po wyborach może się bez niej obejść jeśli dopływ nowych żołnierzy będzie zapełniać straty.
Uzupełnienia armii to jedno i tu choć trudno to jednak czegoś można się dowiedzieć. Natomiast o stratach armii, czy o stanie moralnym, nie wiemy prawie nic. Narzucona jest ścisła cenzura na władze lokalne i tzw. “wojenkorów” (korespondentów wojennych) na podawanie niewygodnych informacji. Istnieje nawet zakaz drukowanie nekrologów w lokalnej prasie. Niekiedy tylko o ukrywanych stratach można się dowiedzieć po czasie z pomników na cmentarzach.
Ostatnio trafiły tak do internetu nazwiska marynarzy, którzy zginęli na zatopionych, czy uszkodzonych przez Ukraińców okrętach.
W ostatnich miesiącach nie ma prawie wcale filmików z żołnierzami skarżącymi się na warunki na froncie. Jako że większość okupacyjnej armii składa się z żołnierzy, którzy podpisali umowy za olbrzymie pieniądze, nikt się nie martwi o ich samopoczucie. Po 21 miesiącach wojny wszyscy wiedzą na co się zdecydowali i za ile łącznie z rodzinami kontraktowych żołnierzy. Teraz pozostaje tylko walczyć i szczęśliwe przeżyć, aby zacząć nowe życie za zgromadzone pieniądze.
Najgorsze jest tylko to że oni nie wiedzą kiedy to się stanie. Umowy się przedłuża, a mobilizowanym zapowiedzieli, że nie zwolni ich się do końca wojny.
Putin nie zamierza jednak kończyć wojny licząc za złamanie Ukraińców, czy zmniejszenie pomocy zachodu. Żołnierze wciąż będą potrzebni i trzeba będzie ich dalej szukać na przepastnych przestrzeniach wielonarodowej Rosji.
Jak długo to może się udawać ? Nikt nie zna odpowiedzi na to pytanie.
2023/11/23
Źródło foto: Rosgawardia.
Zostaw komentarz