Jest takie zdanie w tym artykule:
„Wielokrotne szykanowanie policjantów, że jak się nie podoba, to mogą pracować w Biedronce” (czytaj więcej).
Ciekawe jak często słyszą takie zdanie pracownicy sfery budżetowej w swoich miejscach pracy?
Dane było mi swego czasu słyszeć pewną cyniczną wypowiedź pewnego urzędnika zatrudnionego w polskiej ambasadzie w Moskwie. Stwierdził on mianowicie, że kogoś, kto „podskakuje” po prostu się zwalnia. Ten zwolniony odwołuje się co prawda do sądu, ale zanim sąd rozpatrzy sprawę to duuużo czasu upłynie.
Wydaje mi się, że ten sposób myślenia jest dosyć rozpowszechniony w polskiej budżetówce. Może przyszedł czas pomyśleć jak zabezpieczyć pracownika przed takimi działaniami szefostwa i skończyć z tym feudalizmem?
Niestety żadna z opcji nie upomina się o prawa budżetówki, która sama jest w stanie co najwyżej podwyżkę wyrwać od czasu do czasu.
Fot. Pixabay.com
Zostaw komentarz