Nie chciałem epatować tym pytaniem publicznie – szczególnie w dzień rocznicy Katastrofy Smoleńskiej, ale nurtuje mnie coraz bardziej i myślę, że po 11 latach jesteśmy uprawnieni by wreszcie je zadać.
O katastrofie tej napisano już tomy domysłów, zrealizowano ileś tam filmów, odbyto niezliczone dyskusje, debaty, pseudo – debaty i zwykłe kłótnie, ugotowano tony parówek, zniszczono kilogramy puszek po Coca Coli – a jakoś dziwnym, przedziwnym trafem nikt tego prostego jak drut – pytania nie zadał.
Więc zadam je dziś sam.
Przy całym Szacunku dla niewinnych ofiar katastrofy, bo wszystkich istot ludzkich szkoda – to jasne:
Co takiego u Diabła robili w tym samolocie przy boku pociesznego bęcwała – który tę rolę przyjął w imieniu – konowała politycznego – znanego przecież wcześniej z swej podłości, mściwości, małostkowości i zbrodniczych cech, politycy Platformy Obywatelskiej, politycy SLD, politycy niby niezależni?
Rozumiem ochroniarzy, rozumiem dziennikarzy – oni byli na posterunku lub zwyczajnie w swojej pracy.
Ale pozostali?
Co? Chcieli się „ogrzać w mediach” w blasku mikroskopowego cienia Pana Prezydenta?
NIe wiedzieli, że będą uczestniczyć i poniekąd wspierać swoją obecnością – haniebny pomysł rozpoczęcia Wielkiej Kampanii Wyborczej małego Lecha na grobach pomordowanych oficerów w Katyniu?
Tak bardzo byli wszyscy nagle uwrażliwieni na potworną zbrodnię w Katyniu, że nie ważny był cel wizyty, nie ważne haniebne promocje – tylko ważne było uczczenie ich pamięci, choćby gnali tam na skrzydłach samego Diabła?
Takie tłumaczenie byłoby niestety hipokryzją do kwadratu – widać to teraz dokładnie po latach, gdzie jakoś o Katyniu – już wszyscy zapomnieli – jak jeden mąż. A politycy w szczególności.
Więc o co im chodziło? O politykę? Czy polska polityka – musi się rozgrywać obowiązkowo na grobach pomordowanych oficerów – bo polityk zawsze przekonująco wygląda na tle zgniłych trupów niewinnych ofiar?
Przekonująco dla kogo?
Dla elektoratu – masowo składającego się z nekrofilów?
Kto im wpakował do łbów takie przekonanie?
OK. Może to wszytko było podszyte tak szczytnymi celami, że ja mały, drobny i skromny były doradca i szkoleniowiec ni cholery ani tego nie ogarniam rozumem ani swoją wyobraźnią.
Pozostaje jeszcze kwestia statusu własnej osoby.
„Leciałem gdzieś z Prezydentem…. ” może to niedowartościowanym zakompleksionym ludziom – buduje jakieś Ego – doprawdy – nie wiem ….
Może jestem dziwny, ale gdyby mi ten obecny – zaproponował jakiś wspólny lot gdziekolwiek – powiedziałbym uprzejmie i spokojnie, że wolałbym towarzystwo moje spod celli w której przesiedziałem ponad rok, niż towarzystwo dmuchanej lali płci męskiej z seks- szopu – z Nowogrodzkiej – udającej chwilowo najwyższego urzędnika.
Pewnie nigdy takiej propozycji bym nie otrzymał, ale gdybym skorzystał – do końca swoich dni nie mógł bym spojrzeć we własne lustro …….
Kurwa, a może to ja dziwny jestem, nienormalny ?
Czy może jakiś prostych rzeczy nie ogarniam?
Doprawdy nie wiem …..
Wykryłem błąd Piotrze w Twoim opisie samego siebie. Pisząc o współpracy z dziennikarzami napisałeś, a ja większość mam dupie. Zabrakło literki w. Reszta OK.