Wygląda na to, że Rosja będzie dążyć do wywołania kontynentalnej wojny w Afryce. Sytuacja w Nigrze pokazuje, że Kreml chce zwiększyć swoją presję na Zachód. Skutki tej wojny będą gigantyczne zarówno jeśli chodzi o napływ migrantow/uchodźców do Europy (sytuacja bezp krajów Europy Południowej ulegnie drastycznemu pogorszeniu i NATO będzie musiało zmierzyć się z takim wyzwaniem). Po drugie, konflikt z regionu Sahelu może się rozlać do innych krajów afrykańskich w których konflikty na tle etnicznym i narodowościowym to jedna wielka beczka prochu podobną do sytuacji na Bałkanach jaka miała miejsce w drugiej połowie XIX wieku i na początku oraz końcu XX wieku.

Rosja bardzo skutecznie wykorzystuje słabość Europy na tym kierunku, gdyż od wielu lat Europa, w tym przede wszystkim Francja nie dostrzegały zagrożenia rosyjskiego na tym kierunku. Rosja zaczęła interesować się Afryką jeszcze w czasach Zimnej Wojny i istnienia Związku Sowieckiego. Procesy dekolonizacyjne próbowano wykorzystać poprzez wspieranie ruchów narodowowyzwoleńczych, które zaczęły przejmować władzę. Warto tutaj wspomnieć w tym punkcie taką postać jak Kwame Nkrumah. Przywódcę Ghany i jednego z głównych twórców ruchu panafrykańskiego, a także sojusznik Moskwy. Celem Związku Sowieckiego w tamtym czasie bylodoprowadzenie do wywołania rewolucji w koloniach po to, aby osłabić pozycję geopolityczną i przede wszystkim ekonomiczną państw europejskich. Miało to także zaburzyć funkcjonowanie państw tworzących blok państw należących do Zachodu.

Obecne działania europejskie są bardzo podobne, ale dotyczą także zdobycia kluczowych dla rosyjskiej gospodarki zasobów naturalnych, a więc m.in. złota, diamentów, platyny, rudy chromu, kobaltu, uranu, żelaza, manganu, tantalu i germanu, także boksytów, węgla kamiennego i ropy naftowej. Rosja dzięki temu dąży także do omijania zachodnich sankcji, które stopniowo rujnują rosyjską gospodarkę. Ponadto, Kreml w ten sposób zmierza do zabezpieczenia finansowania swoich działań wojennych na Ukrainie. Zaangażowanie Rosji na Bliskim Wschodzie oraz Afryce Środkowej po 2014 r. doprowadzą do wypierania wpływów Francji, która dotąd można powiedzieć kontrolowała ten region poprzez swoją wysuniętą obecność militarną i polityczną w wielu krajach w których Rosja prowadzi działania odśrodkowe zmierzające do destabilizowania sytuacji wewnętrznej w tych krajach. Temu służy niestety skuteczna propaganda, która wykorzystuje narrację antyimperialistyczną i kolonizacyjną, którą stosowano w czasach istnienia ZSRR i wschodniego bloku państw podporządkowanych Moskwie. Nie można również zapominać o wielkim i niedocenianym znaczeniu na Globalnym Południu Ruchu Państw Niezaangażowanych. Obecni decydenci rosyjscy odtwarzają te mechanizmy i modele propagandy poniekąd wracając do czasów ZSRR. Niestety wykorzystują również coraz bardziej tracącą swoją pozycję Francję, która boryka się z narastającymi konfliktami wewnętrznymi. Można więc już w tym miejscu postawić wniosek wskazujący, że Kreml celowo dazy do wywarcia wpływów francuskich z regionu Sahelu. Przede wszystkim ma to w perspektywie długookresowej pogrążać Francję w wewnętrznym kryzysie i rozkładzie, gdyż wywoływanie konfliktów w tym regionie doprowadza do zwiększenia presji migracyjnej na Europę, a największym „beneficjentem” tego procesu jest właśnie Paryż. W ten sposób Rosja próbuje też nałożyć na Francję lewar w odniesieniu do jej pozycji europejskiej (zwłaszcza na kierunku wschodnim) i ustępstw Rosji wobec takich państw jak min. Gruzja oraz Ukraina, a w razie powodzenia rosyjskiego na froncie także kolejnych państw regionu. Ponadto, to jest de facto próba szantażu wobec całej Europy, gdyż zdobycie całkowitej kontroli w regionach de facto przylegających do południowej flanki NATO i UE ma doprowadzić do uzależnienia Europy od Rosji nie tylko w odniesieniu do kwestii kryzysu migracyjnego, ale także energetycznego, gdyż niektóre państwa, takie jak Hiszpania część swoich nośników energetycznych pozyskują z Krajów maghrebu.

Kolejna kwestia to położenie państw tworzących ECOWAS, czyli Wspólnoty Gospodarczej Państw Afryki Zachodniej. Format regionalnej współpracy zrzesza aż 15 państw regionu wśród których znajduje się Niger w którym dwa dni temu nomen omen w czasie szczytu Rosja-Afryką został przeprowadzony zamach stanu. Aktualnie ECOWAS rozważa przeprowadzenie interwencji zbrojnej w Nigrze. Widać więc bardzo wyraźnie, że rośnie potencjał do powstania wojny kontynentalnej. Tym bardziej, że Niger to kolejny już kraj w którym przeprowadzony został zamach stanu przez wojskową juntę. Znając historię operacji KGB I ZSRR w Trzecim Świecie należy wskazywać jako sprawcę całej sytuacji Moskwę właśnie. Trzeba też zauważyć, że Niger odgrywał dotąd podobnie jak pozostale państw członkowskiego ECOWAS rolę kluczowego partnera Zachodu w sferze bezpieczeństwa. Okazało się, że Zachód nie dostrzegł tego, że region może być mniej stabilny politycznie niż dotąd zakładano. Z pewnością Rosja jest zadowolona z obecnej sytuacji.

Ponadto, nie jest wcale wykluczone, że zaogniajac sytuację w Afryce Kreml w ten sposób przygotowuje się do negocjacji z Zachodem w odniesieniu do wojny na Ukrainie. W przyszłym tygodniu w Arabii Saudyjskiej będą miały miejsce rozmowy pokojowe wobec zakończenia wojny na Ukrainie. Obecni na szczycie będą kluczowe państwa globalnego południa min. Indie, Indonezja i inne oraz także Atany Ziednoczone i co istotne również Polska. Na rozmowy zaproszono również stronę chińską, ale nie wiemy, czy z zProszenia skorzystają.

Reasumując, czekają nas bardzo ciekawe tygodnie i miesiące w światowej polityce oraz prowadzącą w stronę możliwej wojny sytuację na kontynencie afrykańskim.