Pod koniec VII wieku Bułgarzy zajęli obszar w dorzeczu Kamy i środkowej Wołgi, zajmowany dotąd przez uważaną za Słowian ludność kultury imieńkowskiej. Ogromna część „imieńkowców” porzuciła wówczas swe dotychczasowe siedziby, udając się na zachód, zajmując obszar między środkowym Dnieprem i środkowym Donem, najprawdopodobniej narzucając swą władzę żyjącej tu dotąd ludności kultury kołoczyńskiej, a po części też kultury pieńkowskiej.
W ten sposób doszło do uformowania się kultury wołyncewskiej, którą współtworzyli imieńkowscy najeźdźcy i podbici przez nich „kołoczyńcy” i „pieńkowcy”. Wkrótce kultura wołyncewska objęła też swym zasięgiem tereny leżące na prawym brzegu Dniepra, w szczególności dzisiejszy Kijów i jego najbliższą okolicę. Zajrzyjmy w tym miejscu do Powieści Lat Minionych:
„Takoż ci Słowianie przyszedłszy siedli nad Dnieprem i nazwali się Polanami, a drudzy Drewlanami, dlatego że siedli w lasach, a jeszcze inni siedli między Prypecią a Dźwiną i nazwali się Dregowiczami, inni siedli nad Dźwiną i nazwali się Połoczanami, od rzeczki, która wpada do Dźwiny i nazywa się Połota. Ci zaś Słowianie, którzy siedli około jeziora Ilmenia, przezwali się swoim imieniem i założyli gród, i nazwali go Nowogrodem. A drudzy siedli nad Desną i nad Sejmem, i nad Sułą, i nazwali się Siewierzanami. I tak rozszedł się naród słowiański, a od niego i pismo nazwano słowiańskim.”
Autor Powieści Lat Minionych sugeruje zarazem, że Słowianie, od których wszak wywodziła się większość plemion wschodniosłowiańskich, przybyli nad Dniepr znad… Dunaju. Jak już jednak tłumaczyłem, na co są liczne dowody, w języku prasłowiańskim terminem dunaj określano każdą dużą, szeroką i głęboką rzekę, nic więc nie stoi na przeszkodzie, abyśmy przyjęli, że w pradawnych pieśniach słowiańskich, które z pewnością posłużyły tu Nestorowi jako źródło, chodziło o Wołgę, a ten najwyraźniej miał problem ze zrozumieniem tego. Ale zacytujmy w tym miejscu kolejny fragment Powieści Lat Minionych:
„Oto kto jedynie mówi po słowiańsku na Rusi: Polanie, Drewlanie, Nowogrodcy, Połoczanie, Dregowicze, Siewierzanie, Burzanie, nazwani tak dlatego, że osiedlili się nad Bugiem, których później zaczęto nazywać Wołynianami.”
Nie mamy tu Krywiczy, nie mamy Tywerców i Uliczy, a także Radymiczy i Wiatyczy, którzy to pochodzić mieli od Lachów, czyli Lędzian. Nie mamy też Lędzian, którzy mieli zamieszkiwać okolice Lwowa i Halicza.
Przy tym o ile sprawę Wołgi / Dunaju możemy uznać za wyjaśnioną, to większy problem mamy z czymś innym. O ile bowiem kijowskich Polan oraz Siewierzan możemy jednoznacznie wiązać z obszarem zajmowanym przez kulturę wołyncewską, o tyle terytoria Dregowiczy i Drewlan, ale też Dulebów oraz Lędzian z okolic Lwowa i Halicza to obszar zajmowany przez kulturę Łuki-Rajkowieckiej.
O ile wpływ „imieńkowców” na powstanie kultury wołyncewskiej, która rozwinęła się na podłożu „kołoczyńskim”, nie budzi wątpliwości, to jest on wręcz nieuchwytny, gdy chodzi o kulturę Łuki-Rajkowieckiej, która rozwinęła się na zachód od Dniepru po wschodnie Karpaty i środkowy Bug na podłożu funkcjonującej tam wcześniej kultury praskiej.
Jeszcze większy problem mamy z kulturą sopek nowogrodzkich, którą możemy łączyć ze znanymi z latopisów Słowianami znad Jeziora Ilmeń . Gdyby nie źródła pisane, nawet nie kojarzylibyśmy jej ze Słowianami. A tymczasem Nestor nie tylko wskazuje, że tamtejsza ludność to Słowianie, ale wręcz utożsamia ją z konkretnym jej odłamem.
Czy więc Nestor się pomylił? Wydaje się to wręcz nieprawdopodobne. Sam wywodził się z Polan, więc z pewnością potrafił rozróżnić poszczególne dialekty słowiańskie.
Jeśli więc Drewlanie i Dregowicze, a także Słowianie Nowogrodzcy mieli wywodzić się z tego samego pnia co Polanie i Siewierzanie, zapewne rzecz dotyczyła – zwłaszcza gdy chodzi o Drewlan i Dregowiczy, a w większym jeszcze stopniu Słowian Nowogrodzkich – wyłącznie stosunkowo nielicznej elity plemiennej, która to, zachowując swą etniczną tożsamość oraz język (dialekt), gdy chodzi o kulturę materialną w krótkim czasie upodobniła się do ludności podbitej, przyjmując zarazem wiele elementów kultury materialnej sąsiadów i ludów, z którymi łączyły ją kontakty polityczne i handlowe.
Wygląda to przy tym tak, jakby owe plemiona, wywodzące się wszak z tego samego pnia nie utrzymywały ze sobą jakichś bliższych kontaktów.
Dlaczego tak się stało? Ano wydaje się, że kluczową rolę odegrali tu… Chazarowie. Na kulturę wołyncewską w ciągu VIII wieku, po początek wieku IX bardzo mocno oddziaływali właśnie Chazarowie, przy czym nie chodzi tylko o oddziaływanie kulturowe, związane np. z wymianą handlową i kontaktami międzyludzkimi. Wszystko wskazuje na to, że Polanie i Siewierzanie przez cały ten okres znajdowali się pod władzą Chazarów.
Kluczowe są tu w szczególności odkrycia archeologiczne poczynione w grodzisku zlokalizowanym nad rzeką Pseł, będącej lewym dopływem Dniepru. Bityckie Gorodiszcze, położone koło wsi Bityca, w obwodzie sumskim, pełniło prawdopodobnie funkcję stolicy Siewierzan. Oprócz ziemianek typu słowiańskiego natrafiono tam na konstrukcje przypominające jurty. Zdaniem wielu badaczy stanowi to dowód, iż stacjonował tam garnizon wojskowy gubernatora chazarskiego. Potwierdzają to znalezione tam militaria: szable typu saltowskiego (pałasze), cepaki, buzdygany, groty włóczni i strzał, topory bojowe, uprzęże dla koni.
Bityckie Gorodiszcze zostało zniszczone na początku IX wieku. O tym, co tam się stało, świadczą ślady pożarów oraz szkielety poległych. Wśród militariów, na które natrafiono w pogorzeliskach, są groty strzał wiązane z Wikingami czy też Waregami, ale także charakterystyczny topór, jakiego używali Wikingowie. Część badaczy uważa, iż jest to ślad wczesnej penetracji militarnej Rusów, poprzedzającej to, co przekazały latopisy. Spotkało się to jednak z krytyką innych badaczy, którzy uważają, że nie ma śladu, by Rusowie już tak wcześnie mieli pojawić się w dorzeczu Dniepra. Ale pojawiają się też sugestie, że zniszczenia mogły być związane z niepokojami wewnętrznymi, które mogły mieć miejsce po przyjęciu judaizmu przez władców Chazarów.
Należy w tym miejscu odnotować, że w tym mniej więcej okresie zniszczonych zostało wiele osad kultury wołyncewskiej, w szczególności z terenu dzisiejszego Kijowa i obwodu kijowskiego. Spłonęła między innymi osada na Starokijowskiej Górze, czyli w ścisłym centrum dzisiejszego Kijowa. Przestały istnieć wówczas osady wołyncewskie na Dolnym Podesniu w pobliżu Szestowic, Aleksandrowki i Roiszcza. Możliwość dokładnego datowania tych wydarzeń zapewnił skarb dirhemów, przy czym najmłodsza z monet pochodziła z 812/813 roku. Znaleziony on został w osadzie niedaleko wsi Niżnaja Syrowatka.
Ale czy zamiast z ekspansją Rusów nie możemy wydarzeń tych wiązać z ekspansją Lędzian, zwanych też Lachami lub Lechitami?. Wszak to właśnie wtedy lub niewiele wcześniej przybyli do swych przyszłych siedzib Lędzianie, którzy dali początek Radymiczom i Wiatyczom. Przypomnijmy w tym miejscu, co pisał Nestor:
„Było bowiem dwu braci u Lachów – Radym, a drugi – Wiatko; i przyszedłszy, siedli: Radym nad Sożą, i od niego przezwali się Radymicze, a Wiatko siadł z rodem swoim nad Oką i od niego przezwali się Wiatycze.”
Źródła archeologiczne wskazują, iż Radymicze pojawili się nad Sożą nie wcześniej niż pod koniec VIII wieku, a być może na początku wieku IX. Mniej więcej w tym samym okresie dochodzi do uformowania się kultury borszewskiej, która objęła dorzecze górnej i środkowej Oki oraz górnego Donu i którą to możemy wiązać z Wiatyczami.
A skąd owi Lachowie, czyli Lędzianie przybyli? Kluczowe zdają się tu spostrzeżenia Walentina Siedowa, który wykazał, iż Radymicze przybyli w dorzecze Soża z dorzecza górnego Dniestru. W szczególności świadczyć ma o tym unikalna hydronimia, charakterystyczna dla tych dwóch obszarów.
Ale przecież dorzecze górnego Dniestru mieli zamieszkiwać Lędzianie, o których w połowie X wieku Konstantyn Porfirogeneta pisał jako o północno-zachodnich sąsiadach Pieczyngów. Do nich to również najwyraźniej odnosi się informacja, którą to znajdujemy w Gesta Hungarorum. Oto bowiem jednym z pierwszych posunięć Árpáda po przybyciu do swych nowych siedzib, a chodzi o wydarzenia z końca IX wieku, miało być zabezpieczenie zajętej ziemi od północy i północnego wschodu:
„Gdy tylko zapuścili korzenie, to słuchając rad mieszkańców tamtejszej ziemi, wysłali na czele z synem Böngéra Borsem silną drużynę hen, w kierunku krainy Lendzian, by na własne oczy zobaczyć granice kraju i pas ten obsadzić strażnicami aż do gór Tatr oraz wznieść fortecę w ku temu właściwym miejscu.”
Przy tym już wcześniej, mianowicie w drodze do nowych siedzib, Węgrzy mieli na dłużej zatrzymać się w Haliczu. Jego książę z całym swoim otoczeniem – według Gesta Hungarorum – wyszedł boso na spotkanie księcia Almosa, ofiarowując mu rozliczne dary i otwierając przed nim i jego ludźmi bramy miasta. Dał mu nadto na zakładnika swojego jedynego syna wraz z innymi synami dostojników. Po miesiącu jednak, gdy ci nie kwapili się, by wyruszyć w dalszą wędrówkę, książę Halicza i jego towarzysze zaczęli prosić księcia Almosa i jego możnych, by „odeszli na zachód za Śnieżny Las, do krainy panońskiej”.
Ale czy owi Lędzianie przybyli tam z terytorium dzisiejszej Polski? Czy z terytorium dzisiejszej Polski pochodzili Lędzianie, którzy dali początek Radymiczom i Wiatyczom? Być może było tak, że rzeczywiście, co sugerują niektórzy badacze, podjęli oni z terytorium dzisiejszej Polski ekspansję w kierunku Wschodniej Galicji, skąd następnie ruszyli oni, czy też raczej ich część, dalej na wschód. Ale nie da się też wykluczyć, że Lędzianie z dorzecza górnego Dniestru wcale nie przybyli tam z ziem polskich, ale wręcz przeciwnie – stanowili pozostałość po tych Lędzianach, którzy w dorzecze Wisły się nie udali…
Ale wróćmy do Wiatyczy i Radymiczy. Z Powieści Lat Minionych dowiadujemy się, że ci pierwsi w roku 859 mieli płacić dań Chazarom. Nie wiemy jednak, od kiedy byli oni trybutariuszami Chazarów. A co z Radymiczami? Z Powieści Lat Minionych dowiadujemy się, że do roku 885 płacili oni dań Chazarom, po czym od tego roku uiszczali oni ją Rusi Kijowskiej. I znów… – nie wiemy od kiedy zmuszeni oni byli oddawać dań Chazarom.
Tak czy inaczej tak Radymicze, jak i Wiatycze zmuszeni byli w którymś momencie uznać zwierzchnictwo Chazarów. Co więcej, nic nie wskazuje na to, by w drugiej połowie IX wieku Drewlanie i Dregowicze podlegali Lędzianom. Wręcz przeciwnie. A przecież ich terytoria odgradzały terytorium plemienne Lędzian z okolic Lwowa i Halicza od terytoriów plemiennych Radymiczy i Wiatyczy.
Czy więc owi Lędzianie, którzy dali początek Radymiczom i Wiatyczom, jedynie przemaszerowali przez terytoria Drewlan i Dregowiczy, nie próbując ich sobie przy tej okazji podporządkować? Należy to uznać za prawdopodobne. Wówczas jednak mielibyśmy do czynienia nie tyle z ekspansją Lędzian, co porzuceniem swych dotychczasowych siedzib przez jakąś ich część.
Oczywiście, nie można też wykluczyć, że Dregowicze i Drewlanie, a możliwe że i kijowscy Polanie, zbuntowali się przeciw Lędzianom w obliczu klęsk ponoszonych przez nich w konfrontacji z Chazarami. A może było odwrotnie? Może to z powodu buntu Dregowiczy, Drewlan i Polan przeciwko panowaniu Lędzian Radym i Wiatko, albo ich następcy zmuszeni byli uznać zwierzchnictwo Chazarów…
Proszę o subskrybcje kanału na YouTube oraz łapki w górę.
Autor: Wojciech Kempa
Polski historyk, dziennikarz. Jest absolwentem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, autorem licznych publikacji historycznych, w tym pięciotomowego opracowania „Okręg Śląski Armii Krajowej”, a także prac: „Co przed Mieszkiem?”, „Na przedpolu Warszawy” czy „Śląscy Czwartacy”. Był kierownikiem produkcji cyklu filmów biograficznych „Siemianowiccy Dowódcy”.
Zostaw komentarz