CZY MORAWIECKI BĘDZIE KRÓLOBÓJCĄ NACZELNIKA?
czyli do czego może prowadzić rozłam w PIS

Już nie raz w polityce młodsza generacja „pożera” starszą i obejmuje przywództwo formacji. Tak było choćby z Sarkozym i Chirakiem, we Francji.

Relacja pomiędzy Chirakiem, reprezentującym starsze pokolenie francuskich, konserwatywnych polityków, a Sarkozym, młodsze, jest przykładem przekazania władzy w prawicy, gdzie młodsi brutalnie kończą erę starszych.

Czy tak będzie w PiS po utworzeniu przez Morawieckiego, wewnątrz partii, stowarzyszenia, na czele którego stanął on sam?

Wbrew decyzji Kaczyńskiego?

Trudno powiedzieć.

Po pierwsze wszystko zależy od tego, ile zgromadzi wokół siebie szabel?
Ostatnio, mówiło się o blisko pięćdziesięciu posłach, europosłach i senatorach?

Czy po groźbie Kaczyńskiego, że ci, którzy do niego wstąpili, nie znajdą się na listach PiS w przyszłorocznych wyborach, będzie ich nadal tylu?
Czas pokaże.

Wiele jednak na to wskazuje, że Morawiecki nie obawia się gróźb Naczelnika i będzie parł nadal na przód.

Formalnie jest jednym z wiceprezesów PiS i przywódcą sporej frakcji w PiS, której odejście byłoby gwoździem do trumny tego ugrupwania.

Ale skoro groźby Kaczyńskiego spływają po Morawieckim jak po kaczce ( nomen omen), to w końcu ten pierwszy będzie musiał wywalić tego drugiego, wraz z całkiem niemałą grupą rokoszan co będzie wstępem, do utworzenia, nowej centro prawicowej partii.

Notowania PiS, mimo ogólnopolskiej akcji Czarnka, spadające na łeb na szyję plus wewnętrzny konflikt, to gotowy przepis na katastrofę wyborczą za rok.

Do tego dochodzi coraz słabsze przywództwo Kaczyńskiego, który nie umie sobie poradzić z jednym i drugim.

Ostatnio, zaś pojawiają się głosy z wewnątrz PiS, co prawda słabiutkie, że może pora wysłać Kaczyńskiego na emeryturę, a na czele partii postawić kogoś młodszego.
Kto lepiej rozumie potrzeby wyborców, także centrowych i okoliczności nowych czasów.

Być może o to właśnie Morawieckiemu chodzi, by pod presją wewnętrznego rozłamu w PiS, stanowiącego zapowiedź kolejnej przegranej tej partii w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych, zmusić Naczelnika do oddania władzy.

Najlepiej jemu.
A kartę przetargową ma na tyle silną, że Prezes ma nad czym myśleć.

Albowiem gdyby rozłam w PiS dokonał się w nieodległej przyszłości, to z tej katastrofy, do przyszłego roku, mogłoby się już nie pozbierać.

Oby tak było.