Czyli o możliwości skrócenia jego kadencji.

Prezydent RP ponosi odpowiedzialność konstytucyjną o czym mówi art. sto czterdziesty piąty Konstytucji. Przewiduje on możliwość postawienia w stan oskarżenia głowy państwa przed Trybunałem Stanu, w przypadku m.in łamania konstytucji lub ustawy albo popełniania przestępstwa.

Do tej pory się jeszcze to w Polsce nie zdarzyło.

Jednym z powodów jest to, że by głowę państwa postawić w stan oskarżenia przed Trybunałem Stanu, trzeba dwóch trzecich w Zgromadzeniu Narodowym, na wniosek przynajmniej stu czterdziestu jego członków.
A taka większość np. w przypadku Dudy nie istniała.

Co się dzieje gdy jednak się uda to zrobić?

Konstytucja mówi jasno, z dniem postawienia prezydenta RP w stan oskarżenia przed Trybunałem Stanu, sprawowanie Urzędu Prezydenta ulega zawieszeniu.

Czy są przesłanki by postawić Nawrockiego w stan oskarżenia?

Moim zdaniem, tak choć wreszcie w tej sprawie powinni zabrać głos konstytucjonaliści.

Notoryczne uchylanie się Nawrockiego od zaprzysiężenia prawidłowo wybranych przez Sejm, sędziów TK, mimo, że głowa państwa nie ma prawa weta w stosunku do jego decyzji, już jest jedną z nich.
Albowiem prezydent, w tej kwestii, nie ma prawa, kierując się swoim widzimisię, podważać mandatu prawidłowo wybranych sędziów TK.

Do tego dochodzą niewyjaśnione do tej pory związki Nawrockiego z giełdą kryptowalut Zonda Krypto, które organa ścigania powinny jak najszybciej wyjaśnić.
Sam fakt, że zawetował ustawę o kontroli państwa nad rynkiem krypto walut, daje do myślenia.

Tytle teoria.

Czy dziś udałoby się uzbierać taką większość w Zgromadzeniu Narodowym?

Szanse są raczej niewielkie.

Zwiększyłyby się gdyby Koalicji Piętnastego Października udało się zdecydowanie, za rok, wygrać wybory parlamentarne.

Aczkolowiek, już sama próba postawienia Nawrockiego w stan oskarżenia przed TS, mogłaby podziałać na niego jak kubeł zimnej wody.

Tak czy owak, trzeba próbować.