Bo jeżeli wyłączenie pandemii COVID-a – tak jednego dnia po agresji Rosji na Ukrainę, na zasadzie pyk i koniec – nas nie obudziło, to nic nas nie obudzi.
Bo ludzie nie są teraz indoktrynowani. To jest bardzo przestarzałe określenie i do tego mylące, gdyż odwraca nasz wzrok w zupełnie błędną stronę. My nie jesteśmy oszukiwani, ale jesteśmy kształtowani.
Gdybyśmy byli po prostu oszukiwani – słowa Trumpa o kryzysie klimatycznym i zielonym ładzie byłyby jak kubeł zimnej wody wylany na głowę globalnego społeczeństwa. Ale tak nie jest. W przypadku prostego oszustwa i tradycyjnej indoktrynacji zadziałałoby to jak w bajce Andersena o królu, który był nagi. Ale dzisiaj publiczne obnażenie oszustwa niczego nie zmieni. Bo my nie zostaliśmy oszukani, ale zostaliśmy ukształtowani.
W konsekwencji na słowa Trumpa o klimacie ludzie nie zareagują oburzeniem, że zostali oszukani, ale poczują się obrażeni, gdyż zakwestionowane zostały ich najgłębsze przekonania, z którymi się identyfikują. Wniosek więc będzie taki, że amerykański prezydent tak bardzo gardzi ludźmi, iż ośmielił się publicznie, na forum ONZ, drwić z ich najświętszych przekonań.
Największą przeszkodą uniemożliwiającą głoszenie prawdy jest brak zrozumienia, że dzisiejsze oszustwo to już nie oszustwo, ale kształtowanie. Bo dzisiaj należałoby napisać inną bajkę Andersena. W nowej wersji ten, który ośmieliłby się krzyknąć, że król jest nagi, zostałby zlinczowany przez nienawistny tłum, który poczuł się urażony jego słowami. Bo ludzie odebraliby je jako wyzwisko, że są ślepymi głupcami. A człowiek nie jest w stanie wybaczyć tego nawet dziecku.
W wyniku długotrwałego kształtowania ludzie przestali bowiem odbierać oszustwo jako coś, co zostało im narzucone z zewnątrz. Zaczęli się utożsamiać z kłamstwem. Tak właśnie było z COVID-em i tak jest z wojną na Ukrainie oraz z zielonym ładem. Nie da się wytłumaczyć, że nasz stosunek do tych zdarzeń został ukształtowany manipulacją. Ludzie poczuliby się poniżeni. I wcale nie obrażałoby ich to, że ktoś ich oszukał, ale to, że obraźliwe byłoby ujawnienie, iż dali się oszukać.
I właśnie dlatego na bazie tych zdarzeń społeczeństwa świata rozpadają się na wrogie obozy pałające do siebie szczerą nienawiścią. Być może główną trudnością, aby to zrozumieć i się temu przeciwstawić, jest brak właściwej nazwy na określenie tego zjawiska. A nazwy są przecież najważniejsze. Manipulacja, indoktrynacja, oszustwo to są słowa przestarzałe, które nijak nie pasują do opisania współczesnych sposobów zarządzania ludźmi, a do tego są mylące. „Kształtowanie” jest lepsze, ale zbyt proste i brakuje mu ciężaru mądrości naukowej. Może więc „demorfizacja”?
Otóż demorfizacji nie zaczyna się od kłamstwa medialnego. To jest tylko wisienka na torcie. Demorfizację człowieka zaczyna się od urodzenia – od książeczek dla dzieci i pioseneczek w przedszkolu – i kontynuuje w szkole. Tego procesu nie można więc zatrzymać przez mówienie prawdy, gdyż prawda nie zmieni przekonań ukształtowanych przez wychowanie. Prawda może tylko wywołać wściekłość i nienawiść. Bo człowiek ukształtowany w wyniku długotrwałej demorfizacji gotowy jest walczyć za kłamstwo jak za prawdę, może zabijać w imię kłamstwa, ale najgorsze jest to, że on nie zawaha się umrzeć za kłamstwo.
Aby więc odwrócić ten proces, nie wystarczy powiedzieć prawdę – należałoby przejść tę samą drogę demorfizacji tylko odwrotnie, czyli prawdę należałoby mówić dzieciom od urodzenia, a następnie kontynuować to w szkole. Ale obecnie jest to prawie niewykonalne. Stworzono bowiem olbrzymi przemysł demorfizacji ludzi i jest to przemysł prywatny, więc nikt nie ma na niego wpływu. A szkoła została zniszczona. To jest więc tak, jakby wpuszczono globalne społeczeństwo do nowego, zniekształconego świata przez wielką bramę, a następnie wyrzucono klucz do tej bramy, aby nie było już odwrotu.
Dlatego słowa Trumpa o oszustwie klimatycznym niczego nie zmienią. Tak samo jak po obnażeniu oszustwa covidowego zapadło głuche milczenie. I również dlatego reakcją na dążenie Trumpa do zakończenia wojny na Ukrainie stało się eskalowanie napięć i nawoływanie do wojny. Bo to jest nasza wojna i wolimy na niej zginąć, niż mielibyśmy przyznać, że wojnę i patriotyzm wykorzystano tak samo jak COVID czy klimat. To jest bowiem nieodwracalny efekt demorfizacji globalnego społeczeństwa.
Zostaw komentarz