Ja się nie skarżę na los, że nie taki
Wiary i nadziei wystarczy mi za dwoje
Troski dnia przełykam, nieba czytam znaki
Modlitwie powierzam łzy i niepokoje…

Tyle mnie ubywa, ile więcej w duszy
Już mniej tamtą jestem z minionej jesieni
Czas sens podarował i serce poruszył
Nauczył, że wdzięczność nosi się w kieszeni…

Więc dopóki jestem, a nim kiedyś zniknę
wąską ścieżką biegła po marzenia będę
A ze mną tęsknoty dalekie i bliskie
za tym co tuż obok, a takie odległe…

fot. Andrzej Kaletyn