Przywiązana do nadziei jak do skały
w dni zwierciadłach się przeglądam
niby w lustrach…
I wciąż sięgam po niemodne ideały
Bez nich niemoc, bez nich bezsens,
mrok i pustka…
Zapisuję karty czasu doświadczeniem
i wciąż nie wiem, ile mostów jest
przede mną…
W tej podróży bez biletu po spełnienie
przez zwątpienia, przez niepewność,
otchłań, ciemność…
Za naiwność myśl mnie czasem własna zgani
Choć nie grzech to, kiedy ufa się
bez miary…
Tylko uchroń Panie serce nim je zrani
świat widziany przez różowe
okulary…
fot. Andrzej Kaletyn
Zostaw komentarz