Od jakiegoś czasu coraz częściej zastanawiam się, czego właściwie oczekuję od polityków.

I dochodzę do wniosku, że chyba najbardziej brakuje mi jednej rzeczy — wizji.

Mam ogromny szacunek do polityków, którzy mają własne poglądy. Nawet jeśli kompletnie się z nimi nie zgadzam. Mogę uważać ich pomysły za błędne, mogę mieć zupełnie inną wizję państwa czy samorządu. Ale jeżeli ktoś potrafi powiedzieć: „uważam tak, ponieważ…”, potrafi tego stanowiska bronić i nie zmienia go przy każdym podmuchu politycznego wiatru, to taki człowiek budzi mój szacunek.

Natomiast przyznam szczerze, że trochę bawi mnie sytuacja, kiedy ktoś przedstawia siebie jako polityka tylko dlatego, że należy do jakiejś partii, pojawił się na partyjnym zjeździe, uczestniczył w uroczystości, złożył kwiaty w czyimś imieniu albo wystąpił na kilku oficjalnych wydarzeniach.

To oczywiście może być element działalności publicznej.

Ale dla mnie to jeszcze nie jest polityka.

Bo polityk to nie jest funkcja do odhaczenia w życiorysie.

Polityk powinien mieć coś do powiedzenia.

Powinien mieć własne poglądy, własną wrażliwość na sprawy publiczne, umiejętność formułowania problemów i — przede wszystkim — wizję tego, co chce zmienić.

Nie wystarczy być obecnym.

Trzeba mieć coś do powiedzenia, kiedy już się jest.

Nie wystarczy podnieść rękę w odpowiednim momencie.

Trzeba wiedzieć, dlaczego się ją podnosi.

Nie wystarczy powtórzyć stanowisko swojego środowiska.

Trzeba czasem mieć odwagę powiedzieć: „mam inne zdanie”.

I szczególnie myślę tutaj o polityce lokalnej i regionalnej.

Bo właśnie tam najbardziej chciałabym widzieć ludzi, którzy potrafią spojrzeć dalej niż na najbliższy budżet i najbliższą kadencję.

Oczywiście — drogi trzeba remontować, szkoły modernizować, inwestycje realizować, pieniądze pozyskiwać i rozliczać.

Ale przecież samo wydanie publicznych pieniędzy nie jest jeszcze osiągnięciem politycznym. To jest część odpowiedzialnego zarządzania.

Mnie interesuje coś więcej.

Jaki jest pomysł na ten region?

Jak ma wyglądać za 10, 15 czy 20 lat?

Co chcemy w nim zbudować?

Jak chcemy wykorzystać jego potencjał?

Jak zatrzymać młodych ludzi?

Jak stworzyć warunki dla przedsiębiorców?

Jak rozwijać edukację, kulturę, turystykę?

Jak sprawić, żeby ludzie nie tylko tutaj mieszkali, ale chcieli tutaj zostać i budować swoją przyszłość?

I przede wszystkim:

Dokąd właściwie chcemy dojść?

Tego właśnie najbardziej mi brakuje.

Nie kolejnej informacji o tym, co zostało zrobione.

Nie kolejnego zestawienia wydanych milionów.

Nie kolejnego zdjęcia z inwestycji.

Chciałabym czasem po prostu usłyszeć od polityka:

„Mam pomysł. Mam wizję. Uważam, że za kilkanaście lat nasze miejsce powinno wyglądać tak — i wiem, co musimy zrobić, żeby tam dojść.”

Być może jestem pod tym względem wymagająca.

Ale właśnie tego oczekuję od ludzi, którzy decydują o naszych wspólnych sprawach.

I nie piszę tego przeciwko żadnej konkretnej osobie, partii czy środowisku. To jest moje osobiste spojrzenie na to, czym powinna być polityka.

Mogę bardzo różnić się z politykiem i jednocześnie go szanować.

Mogę nie zgadzać się z jego poglądami, ale doceniać jego odwagę, samodzielność i konsekwencję.

Bo wolę polityka, z którego poglądami mogę się spierać, niż takiego, o którym właściwie nie wiem, co naprawdę myśli.

I chyba właśnie tego najbardziej szukam w polityce — nie ludzi, którzy tylko są, pojawiają się, reprezentują, składają kwiaty, uczestniczą i głosują.

Szukam ludzi, którzy mają coś do powiedzenia.

Takich, którzy potrafią nie tylko opowiedzieć, co zrobili wczoraj, ale powiedzieć, co chcą zrobić jutro i dokąd chcą doprowadzić nas za kilkanaście lat.

Bo budżet można wydać.
Kadencja się skończy.
Zdjęcia z uroczystości z czasem znikną z mediów społecznościowych.

Ale wizja może zostać na pokolenia.

I dlatego pytam sama siebie:

Czy dzisiaj, zwłaszcza w polityce lokalnej i regionalnej, mamy wystarczająco wielu ludzi, których można nazwać politykami nie dlatego, że są gdzieś zapisani, gdzieś siedzą albo kogoś reprezentują — ale dlatego, że naprawdę mają własną myśl, własne poglądy i wizję przyszłości?