Przestroga na nowy rok akademicki!

W 1989 r. ogłoszono w mediach obalenie komunizmu. W 2026 r. ogłoszono, że uważający się (i jeszcze przez wielu uważany) obalacz był analfabetą. No może nie całkowitym, ale wtórnym na pewno. Tym samym nie mógł pisać donosów do SB, bo tak pisać nie potrafił a samymi krzyżykami nie dało się przecież oznajmić to czego oczekiwała SB.

Lech Wałęsa nie tylko to potwierdził z zadowoleniem, ale ogłosił, iż dzięki temu, że był analfabetycznym debiłem mógł obalić komunizm, co wykształconym, udyplomowionym się nie udało. Fakt, tacy nawet nie mieli zamiaru go obalać a tylko usprawnić, aby było im lepiej . Do dziś bronią zdobyczy socjalizmu, realizują postulat Gomułki (grudzień 1945, pierwszy zjazd PPR) wychowania „naszych profesorów” (czyli ich samych!), bronią zarządzania nauką przez scentralizowaną habilitację (politruk Włodzimierz Sokorski, po skierowania na front akademicki, przewodniczący Rady Szkół Wyższych 1946-48) i realizują nakaz akceptacji etyki nikczemnego postępowania (György Lukács)  . Bronią się przed lustracją! I niechby kto nie akceptował etyki nikczemnego postępowania, niechby kto postulował odejście od  habilitacji, co na ogół zrobiły kraje niekomunistyczne, niechby kto postulował lustrację, opracowanie Czarnej Księgi Komunizmu w Nauce i Edukacji. Biada mu! No i jak by „alfabeci” mogli obalić komunizm. Nie dość, że go wprowadzali, to i go utrwalają.

Co prawda, komuniści chwalili się, że zlikwidowali analfabetyzm, ale -jak dziś widać we wspomnieniach Lecha Wałęsy – jeden uchronił się przed alfabetyzacją i to wystarczyło aby komunę obalić. Taka to historia i nauczka na przyszłość.