O potędze dziwienia się

Pomyślcie sobie, że czas, kalendarz są umowne i możecie mieć tyle lat, na ile się czujecie. Nie tych kalendarzowych. One też są umowne.

Pamiętam, że jako gzub ciągle się dziwiłem.
A czemu to, czemu tamto? Czemu pada deszcz i co robią tata z mamą nocą i czemu tak jęczą? Dlaczego lód jest zimny, a ogień gorący.

I z tego zdziwienia rodziło się poznawanie świata, a u niektórych, filozofia.

Gdy już byłem dorosły, dziwiłem się rzadziej, a obecnie, gdy prawie mi stuka 70. , wcale.

I szkoda, bo zdziwienie zmusza do stawiania pytań, do weryfikowania „prawd” powszechnie obowiązujących.
Do kwestionowania zmian zachodzących w otoczeniu i uznawania, że wcale nie są dla nas korzystne jak choćby powszechny konsumizm pociągający za sobą dewastację naszej planety bo nie potrafimy się samoograniczyczyć.

Zdziwienie pozwala na dostrzeżenie w bliskiej osobie jakieś figlarne ogniki w jej/jego oczach przypominające o momentach wielkiej namiętności.

Zdziwienie sprawia, że się otwieramy na innych ludzi. Na ich kłopoty, zmartwienia, radości.
A kiedy stajemy przed lustrem i zaczynamy liczyć zmarszczki podpowiada nam, że są mapą naszego życia i nie warto nad nimi płakać.

A zatem, w tym nadchodzącym Nowym Roku ( który jest też umowny) życzę Wam byście się nieustannie, jak dzieci, dziwili. Dzięki temu, biologiczne lata przestaną Wam doskwierać.

Zdjęcie archiwalne, foto Jolanta Styrczula.