Ofensywa pod Charkowem posuwa się do przodu. Rosjanie próbowali co prawda kontratakować na osi Ruskie Tyszki-Charków, ale zostali odrzuceni. W efekcie Cyrkuny znalazły się pod kontrolą ukraińską. Rosjanie zagrożeni okrążeniem, rozcięciem i rozbiciem cofają się do Rosji. Po drodze zrywają mosty, żeby opóźnić postępy wojsk ukraińskich. Ukraińcy stosują taktykę zbliżoną do amerykańskiego „żabiego skoku” z wojny na Pacyfiku. Sowieci nie mają pojęcia, gdzie na całej długości frontu nastąpi kolejny atak, więc nie są w stanie odpowiednio się przygotować. Tymczasem Ukraińcy gromadzą siły na wybranym odcinku, najlepiej osłabionym przez ściągnięcie sił w rejon wcześniej zagrożony i uderzają niespodziewanie. A ponieważ rozpoznanie sowieckie leży i kwiczy (innego, niż walką nie znają), to i o zaskoczenie łatwo. Przeciwnik nie wie, które odcinki wzmacniać, więc rozkłada siły w miarę równo, co powoduje, że wszędzie ich brakuje.

Pod Izjumem atak idzie nie tylko z zachodu na wschód, ale też ze strony przeciwnej (kleszcze) w kierunku południowych przedmieść miasta. w efekcie wszystko, co znajduje się na południe od niego, jest zagrożone okrążeniem. Straty sowietów, ale też i Ukraińców, są poważne. Walki toczą się w lasach, które zaczynają się palić.

Sowieci cisną na dnie worka ługańskiego, ale bez efektów. Niestety, okazało się, że uzupełnienia ze świeżego poboru nie mają dużej wartości bojowej. Bawią się w dyskusje i wiece, potrafią opuścić stanowiska, bo im się nie podoba. Niewykluczone, że działa tu rosyjska V kolumna. Na razie udało się takie bunty spacyfikować.
Nie ma to porównania, ze skalą fermentu w armii rosyjskiej, gdzie na razie tylko strach przed konsekwencjami powstrzymuje bojców przed dezercjami. Do czasu.

Po wyczerpaniu sił pod Izjumem, sowieci gromadzą się do uderzenia od Horływki, z południa. Zamiast na obu kierunkach zaatakować jednocześnie na Kramatorsk, co miało szanse powodzenia, próbują raz tu, raz tu. Szkopuł w tym, że dotychczasowe ataki z Horływki nie dały rezultatów, a flanka strefy ATO jest porządnie umocniona. Atak taki nie ma zatem większych szans na sukces, jeśli nie jest wsparty uderzeniem z drugiej strony.

Sowieci gromadzą też siły pod Hulajpolem, czyli dalej rozpraszają siły.

Na odcinku Chersońskim bez większych zmian.

Z dobrych newsów zdecydowanie najważniejszym jest ogłoszenie przez stronę ukraińską zakończenia ewakuacji kobiet, dzieci i starców z Mariupola. Od teraz obrońcy walczą nieobciążeni stresem, wynikającym z konieczności ochrony najsłabszych.

Po oczyszczeniu Wężowej Wyspy z obrony przeciwlotniczej, atakują ją ukraińskie samoloty. Wyspa stanowi bazę wypadową rosyjskich sił specjalnych, więc za chwilę stanie się taką samą czarną dziurą, jak Czarnobajewka.

Ukraińskie lotnictwo generalnie zaktywizowało się i atakuje rosyjskie centra logistyczne.

Aleksy Arestowicz sprostował informację o trafieniu fregaty „Admirał Makarow”, podając, że chodziło o okręt desantowy. Twierdzi, że zamieszanie z trafieniem Makarowa było prowokacją rosyjską, mającą zdyskredytować wiarygodność ukraińskich komunikatów. Niemniej, jak zauważył Jarosław Wolski, fregata zniknęła. W porcie jej nie ma. W rejonie działania nie ma. Fregata Schroedingera.
Hmmm…

Putin zarządził odwołanie wszystkich rosyjskich sił z Syrii. Chodzi o jakieś 5-6 tysięcy żołnierzy ostrzelanych i doświadczonych, którzy zostaną rzuceni do Donbasu. Należy liczyć na to, że przyzwyczajeni do wojen kolonialnych nie będą umieli walczyć w Europie.

Rosja się pali. Już nie liczę, gdzie i co, bo tego za dużo.

Autor: Skipper