Zwolniłem się z pracy, bo już nie nadążałem z wykładami, spotkaniami, zebraniami. Działalność dydaktyczna, naukowa, a zwłaszcza organizacyjna mnie przerosła. Chciałem pójść na rentę lub emeryturę pomostową, ale Rektor pan stanowczo zaprotestował.
Rzekł do mnie następująco: Radek, za młody jesteś, żeby się starzeć. Uczynię Cię moim pełnomocnikiem do spraw wiadomo czego. Z zachowaniem dotychczasowego uposażenia.
Chcesz?
– Niech będzie, odpowiedziałem średnio zrezygnowany.
– Super, pani Ania wskaże Ci miejsce, gdzie będziesz urzędować. – powiedział Rektor pan i się oddalił.
– Ręcznik żółty czy niebieski? – zapytała pani Ania chwytając mnie czule za nadgarstek.
– A co ja mam tu zamieszkać? – zapytałem umiarkowanie trwożliwie.
– Owszem, nie było to panu zakomunikowane? – zapytała pani Ania zawadiacko nadgryzając opuszek mojego prawego ucha.
– No nie – odpowiedziałem bezradnie – myślałem, że będę mógł nadal tylko do pracy przychodzić, ale nie tkwić w niej 24h.
– Wielu lat myślało, powiedziała pani Ania i przytuliła się do mnie w taki sposób, że mógłbym to uznać za prowokację erotyczną.
– Ale co ja mam teraz robić? – zapytałem.
– Zasadniczo nic, bo ekspert do spraw wiadomo czego jest z definicji do niczego. Ale w wolnym czasie, którego będziesz mieć wiele, czyń mnie damą pożądaną.
– Czy to jest oferta matrymonialna? – zapytałem nieśmiało.
– To od ciebie zależy… – odpowiedziała pani Ania.
– Nie da się już od tego uwolnić? Bo przecież to jest jakieś wariactwo! – zapytałem
– Nie da się – powiedziała pani Ania zaciskając się wokół moich wiotkich bioder.

Zostaw komentarz