Tomasz Lis obniżył cenę swojej willi o pięć milionów. Teraz chce już tylko osiemnaście milionów, choć oferta sprzedaży startowała z poziomu dwudziestu czterech milionów.

Chcecie mi teraz powiedzieć, że Polska jest normalnym krajem, że bez robienia laski władzy dziennikarz telewizyjny może zarobić dziesiątki milionów?

Ja wam powiem, że pod tym względem Polsce bliżej do standardów afrykańskich albo do post sowieckich satrapii.

Rynek brutalnie zweryfikował Lisa. Jego kanał na YouTubie to promil dawnych zasięgów z czasów pracy w TVP, dziś wyprzedza go wielu niszowych dziennikarzy i influencerów.

Bez wsparcia władzy jest jednym z wielu ludzi mediów, którzy muszą zmagać się z codziennością, a o dawnych zarobkach mogą już tylko pomarzyć.

Lis sprzedał się drogo, ale ten cyrograf kosztował go zdrowie i duszę, nienawiść zabija na raty.