Przedmiot edukacja zdrowotna politykom tej partii, od Nawrockiego po szeregowych członków z Jarosławem Kaczyńskim na czele, jak seksoholikowi amatorowi – wyłącznie z d…ą się kojarzy i najchętniej spaliliby na stosie autorów tego przedmiotu oraz szefową MEN.
A może jest coś na rzeczy, że ci politycy tak gwałtownie protestują przeciwko „seksualizacji dzieci i młodzieży” choć takowej w programie tam nie ma?
Może własne, wyparte libido daje w ten sposób znać?
I nawet neutralne tematy jak dbałość o zdrowie, fizyczne i psychiczne, troska o dobrostan, o środowisko są kojarzone z „fiutkami” i „muszelkami”.
Zaiste bardzo silne musi ono być skoro wszędzie widzą genitalia.
W związku z tym, jak średniowieczni inkwizytorzy, spaliliby na stosie wszystko i wszystkich co z tym przedmiotem się kojarzy choć nie czytali nawet programu.
Smołą piekielną oblali by rodziców posyłających pociechy na ten przedmiot.
Batożyli szefową MEN i nauczycieli za to, że „deprawują” polskie dziatki choć te, już od przedszkolaka są w sieci atakowane przez pornograficzne, internetowe strony, przed którymi coraz trudniej je ochronić.
A to oznacza, że wyrośnie nam pokolenie wychowane na takich wzorcach, a nie na nauce.
Łącznie z First Obywatelem na czele.
Czy tego chcą?
Nie cierpię ignorancji prowadzącej do ciemnoty i durnoty.
Z których się bierze fanatyzm wszelkiego autoramentu.
„Uszczęśliwianie” ludzi na siłę na swój obraz i podobieństwo,
do tego stopnia, że z tej „miłości” gotowi byliby odsądzić od czci iw wiary.
Zostaw komentarz