Błaszki właśnie zyskały „bohatera”, który stał się znany na całym świecie, bo… wyrwał dziecku czapkę. I to na oczach całego świata.

Nie byłoby w tym nic zabawnego, gdyby nie fakt, że ten gest – symboliczny i tak bardzo niedojrzały – wydarzył się publicznie, został nagrany i obiegł światowe media. Co gorsza, jego sprawcą był przedstawiciel świata biznesu, związany z firmą mającą siedzibę właśnie w gminie Błaszki.

Nie zamierzam nikogo personalnie piętnować – choć niektórzy robią to sami skuteczniej, niż ktokolwiek inny mógłby – ale nie mogę też udawać, że nic się nie stało. Bo się stało.
Mieszkańcy pytają, dzieci widzą, młodzież komentuje. Wizerunek buduje się latami – z trudem, zaangażowaniem, pracą ludzi dobrej woli. A niszczy się go w kilka sekund, jednym nieprzemyślanym ruchem.

Jako były burmistrz tej gminy, czuję przede wszystkim wstyd.
Nie za firmę, nie za ludzi – ale za postawę, która nie ma nic wspólnego z wartościami, jakie powinny reprezentować nasi przedsiębiorcy.

Ubolewam, że nazwa naszej gminy pojawia się w kontekście żenującego incydentu, a nie wartości, z których naprawdę jesteśmy dumni.
Trzeba powiedzieć to jasno: reputacja to nie bon na kostkę brukową, który można wręczyć lub odebrać. Reputacja to zaufanie. A ono, gdy raz zostanie nadszarpnięte – długo się nie odbudowuje.

Mam nadzieję, że ta historia będzie przestrogą i lekcją dla wszystkich.

Pozostaje mieć nadzieję, że władze Błaszek – w przypływie solidarności z naszym światowej sławy „bohaterem” – nie wpadną na pomysł odbudowywania jego wizerunku poprzez organizację Mistrzostw Świata w Wyrywaniu Dzieciom Czapek. Gdyby jednak taki absurd się wydarzył, medale trzeba by zaprojektować… najlepiej w kształcie czapki. Zerwanej, oczywiście.