Scena z sejmowej sali, określana przez część komentujących jako „szczekanie” pani poseł Chorosińskiej, wywołała ogromne emocje.
I powiem coś, co być może nie wszystkim się spodoba:
Rozumiem jej frustrację.
Rozumiem gniew i bezsilność, kiedy człowiek ma poczucie, że ważne sprawy są zagłuszane przez polityczne przepychanki, propagandę i wzajemne oskarżenia. Być może w wielu kwestiach jej diagnoza jest trafna.
Ale właśnie dlatego pojawia się bardzo ważne ALE.
Polityk powinien być strażnikiem powagi debaty publicznej.
Można krzyczeć o niesprawiedliwości. Można być wściekłym. Można mówić bardzo mocno.
Ale kiedy forma zaczyna dominować nad treścią, przeciwnik dostaje najprostszy argument: zamiast rozmawiać o problemie, zaczyna się rozmawiać o zachowaniu polityka.
I dokładnie to się stało.
Zamiast dyskusji o sprawach ważnych dla Polski mamy memy, komentarze, personalne wycieczki i kolejną awanturę.
A przecież właśnie tego powinniśmy unikać.
Młodzi patrzą i wyciągają wnioski
Młody człowiek obserwujący politykę może dojść do bardzo niebezpiecznego wniosku:
„Nie muszę mieć argumentów. Wystarczy, że będę głośny.”
A przecież chcemy wychowywać ludzi, którzy potrafią dyskutować, bronić swoich racji, słuchać drugiej strony i szukać rozwiązań.
Nie ludzi, dla których skandal staje się metodą komunikacji.
Starsze pokolenie patrzy z coraz większym rozczarowaniem
Wielu ludzi pamięta czasy, kiedy spór polityczny – nawet bardzo ostry – wymagał jednak argumentów i pewnego poziomu powagi.
Kiedy parlament zaczyna przypominać scenę politycznego show, cierpi nie tylko wizerunek jednego posła czy jednej posłanki.
Cierpi autorytet całej klasy politycznej.
A bez zaufania obywateli trudno budować cokolwiek trwałego.
Dlatego nie dajmy się wciągać w tę grę.
Nie pozwólmy, żeby jeden gest, jeden wybuch emocji czy jedno kontrowersyjne zachowanie przykryły problemy, o których powinniśmy naprawdę rozmawiać.
Można mieć rację i jednocześnie źle ją przedstawić.
To nie jest atak na poglądy pani poseł.
To jest apel o coś znacznie ważniejszego:
wróćmy do merytorycznej debaty.
Bo polityk, który chce zmieniać rzeczywistość, powinien przede wszystkim potrafić sprawić, by ludzie słuchali jego argumentów.
A kiedy wszyscy zaczynają mówić tylko o jego zachowaniu, przegrywa nie tylko on.
Przegrywają obywatele.
Bo znowu zamiast o ich problemach rozmawiamy o politykach, a z całą pewnością nie to było zamiarem Pani Poseł.
Fot. Albert Zawada
Zostaw komentarz