Stosunki Ukrainy i Gruzji stale się pogarszają od dłuższego czasu. Najpierw głównym punktem zapalnym była obecność w Ukraińskiej polityce byłego prezydenta Gruzji, Micheila Saakaszwiliego. Ten gruziński i ukraiński polityk jest wrogiem numer jeden dla obecnej ekipy rządzącej Gruzją. Saakaszwili został aresztowany po swoim powrocie do Gruzji i do teraz przebywa w więzieniu. Gruzja też nieprzychylnie odnosiła się do obywateli Gruzji walczących po stronie Ukrainy przed rokiem 2022. Ale o wiele większa eskalacja w stosunkach nastąpiła po 24 lutym 2022, ponieważ Gruzja, która sama przeżyła inwazję rosyjską 14 lat temu i której 2 regiony są okupowane przez Federację Rosyjską do teraz, podczas wojny przyjęła postawę wyraźnie neutralną, a w niektórych aspektach można powiedzieć, że nawet przychylną Rosji. Gruzja odmówiła przyłączenia się do zachodnich sankcji i utrzymuje ścisłe powiązania gospodarcze z Rosją a nawet je pogłębia w ostatnim czasem służąc dla Rosji i Rosjan pewnym okienkiem na zachód i pomagając po części w ominięciu sankcji. Taka postawa z kolei spotkała się z irytacją i niezrozumieniem ze strony Kijowa, a Tbilisi z kolei w odpowiedzi zaczął oskarżać Ukrainę o próbę wciągnięcia Gruzji w wojnę.
Kolejny wątek, który budzi kontrowersje to kwestia statusu kandydata na członka Unii Europejskiej. Jak wiadomo Ukraina i Mołdawia warunkowo otrzymały ten status i komisja europejska niedawno oznajmiła, że oba te kraje wykonują warunki, które im postawiono. Inaczej było w wypadku Gruzji. Gruzja nie dostała statusu kandydata i jej postawiono warunki które ma wykonać zanim dostanie ten status. Niektóre z nich rząd jawnie uważa za takie, które zagrają stabilności władzy, więc nie ma postępu w ich wykonaniu. W wyniku tych wydarzeń doszło do ochłodzenia stosunków już na poziomie UE – Gruzja. Prezydent Gruzji, Pani Salome Zurabiszwili po 24 lutego 2022 roku odbyła kilka wizyt w Brukseli i innych stolicach Europy żeby wesprzeć drogę europejskiej integracji Gruzji. Ale przy tym przyznała, że gruziński rząd nie pozwolił jej przyjechać z wizytą do Polski i Ukrainy w obawie przed niewygodnymi pytaniami, które mogą być w tych krajach zadane prezydentowi Gruzji. A podczas ostatniej wizyty, Pani prezydent skrytykowała decyzje gruzińskiego sądu odnośnie Micheila Saakaszwiliego, podkreślając że to szkodzi europejskiej perspektywie Gruzji. W odpowiedzi deputowani partii rządzącej złożyli wniosek o impeachment prezydenta tego kraju, tłumacząc to tym, że prowadziła negocjacje z Komisją Europejską i liderami państw europejskich bez zgody na to rządu ( jak to wskazuje gruzińska konstytucja ). Co jest zabawne biorąc pod uwagę że przedmiotem rozmów Pani prezydent była właśnie perspektywa członkostwa Gruzji w UE.
No i w końcu dzisiaj Służba Bezpieczeństwa Gruzji oskarżyła służby ukraińskie o przygotowanie Majdanu i zamachu stanu w Gruzji w celu odsunięcia obecnej partii rządzącej od władzy siłą. Ma być do tego użyty gruziński legion składający się z ochotników tego kraju walczących w wojnie rosyjsko-ukraińskiej po stronie ukraińskiej. W zasadzie pośrednio Gruzja też oznajmiła, że uważa tych ludzi za przestępców. Za uczestników przygotowań do zamachu stanu. Podobne deklaracje to już wprost kalka z rosyjskich oskarżeń w stosunku do Zachodu czy białoruskich w stosunku do Ukrainy i Polski. To w rosyjskiej narracji Majdan jest traktowany wyłącznie jako zainspirowany przez państwa obce zamach stanu. Skąd takie oskarżenia? Gruzińskie władze obecnie stoją przed dylematem. Sprawa Saakaszwiliego i jego pogarszający się w więzieniu stan zdrowia jak i gruzińska postawa podczas wojny na Ukrainie blokują im drogę do struktur zachodnich. Muszą wybierać i stanem na dziś wyraźnie priorytetem dla nich staje się utrzymanie władzy za każdą cenę. Nawet za cenę stosunków z zachodnimi partnerami i Ukrainą. Priorytetem dla nich również pozostają ekonomiczne stosunki z Rosją. Brak postępów w rozmowach z komisją europejską może wywołać protesty wśród młodych Gruzinów – zwolenników integracji z zachodem. I wydaje się, że rząd przygotowuje się do tego scenariusza ogłaszając już teraz, że możliwe protesty – to zwyczajnie ukraiński zamach stanu i nic poza tym.
Oczywiście to wszystko nie napawa optymizmem. Bo wyraźnie psując stosunki z zachodem, Gruzja nie ma innej drogi niż powolne dryfowanie w stronę Rosji. A obecna ekipa rządząca Gruzją widocznie uważa, że taka postawa uchroni ten kraj przed przed rosyjską agresją w przyszłości.
______________________________________________________________
Komentarz dla chętnych wesprzeć moją publicystykę :
Patronite.pl: https://patronite.pl/Frontiersman
buycoffee : https://buycoffee.to/frontiersman
Patreon : https://www.patreon.com/frontiersmannews
Zostaw komentarz