Sporo szumu narobiła informacja o tym, że w trakcie zorganizowanej przez naszą armię gry wojennej przegraliśmy wojnę z Rosją w ciągu 5 dni. Ja w grach wojennych brałem udział 3 razy (o jednej, z udziałem b. dowódcy NATO w Europie gen Breedlove’a, nie wdając się w szczegóły, pisałem tutaj na facebooku). Nie wdawałem się w szczegóły, choć gry te nie były objęte tajemnicą państwową., ale pod wpływem tego, co zobaczyłem pisałem później o konieczności skokowego wzrostu nakładów na siły zbrojne.

W każdej z gier wojennych, w których brałem udział, w 3 dni traciliśmy całe terytorium na wschód od Warszawy, a w większości w ciągu 5 – 7 dni również i Warszawę. Kraj odbijaliśmy zaś mniej więcej z linii Wrocław – Poznań. Zresztą dlatego siły amerykańskie stacjonują pod niemiecką granicą, bo Amerykanie nie są szaleńcami i nie zdecydują się na samobójczą (a i nam nic nie dającą) dyslokację tych jednostek pod granicą Białorusi albo na podejściu do Obwodu Kaliningradzkiego.

Rzecz w tym, że ok. tygodnia trzeba na unieszkodliwienie systemów przeciwdostępowych A2/AD, które Rosjanie umieścili w OK. Systemy te „przykrywają” wschodnią Polskę, co oznacza, że jednostki stacjonujące na wschodzie Polski przez ten czas walczyłyby bez możliwości ich zaopatrywania i zapewne również z bardzo ograniczonym wsparciem z powietrza. Oczywiście nie należy panikować, bo prawdopodobieństwo wojny jest na dziś bardzo niskie, ale jeśli pewnego dnia stałoby się wysokie to sił zbrojnych zdolnych do walki na tyle długo, by sojusznicy zdążyli z pomocą nie zbudujemy ani w rok, ani w dwa lata.

Od wybuchu wojny na Ukrainie mija tymczasem już niemal 7 lat i jak co roku mogę jedynie po raz kolejny napisać, że stan polskich sił zbrojnych w bardzo nieznacznym stopniu rożni się od tego sprzed 7 lat. Ani PiS, ani PO ani Ruch Szymona Hołowni ani opowiadająca bajki o naszej samodzielności Konfederacja (z wyników symulacja wynika konieczność członkostwa w NATO, a nie snucia wariackich wizji o tym jak to sami się obronimy) niczego w tym zakresie nie zmienią, bo wydatki na armię nie przekładają się na słupki w sondażach. Skądinąd jeśli przyjrzeć się temu, które rządy najbardziej dbały o armię (kupiły najwięcej sprzętu) to okazuje się, że to SLD najbardziej zbroiło Polskę.

P.S. w każdej z gier wojennych nasze lotnictwo musieliśmy przerzucać do Niemiec, Danii lub, gdyby się na to zgodziła, Szwecji. Może więc warto inwestować w systemy przeciwlotnicze i przeciwpancerne, a nie w supernowoczesne lotnictwo, które, niczym niszczyciele we wrześniu 1939 r. trzeba byłoby ewakuować.

Autor zdjęć: st. szer. Arkadiusz Czernicki

Autor: Witold Jurasz
(tekst pochodzi z konta Witolda Jurasza na Facebook’u)