Posłanka Żukowska z Lewicy ogłosiła z dumą, że jej formacja nigdy nie zrezygnuje ze swoich wartości, bo są „spadkobiercami rewolucji francuskiej i październikowej”.

No cóż. Przynajmniej uczciwie.
Rzadko zdarza się, żeby ktoś tak otwarcie przyznał, że inspiruje się terrorem, gilotyną i bolszewicką rzezią, a potem jeszcze oczekiwał oklasków.

Brakuje tylko, żeby przy kolejnym expose przynieśli na mównicę miniaturową gilotynę z IKEA i popiersie Lenina w wersji ekologicznej – z recyklingu.

Rewolucja francuska?
Ta sama, która zaczęła się od haseł o wolności, a skończyła masowym mordem, terrorem i stosami trupów na paryskich ulicach. Z „wolności” została głównie możliwość ginąć szybciej, bo gilotyna była ponoć „bardziej humanitarna”.

Rewolucja październikowa?
Ten sam przewrót, który zaowocował GULAG-ami, milionami zamordowanych, głodem, terrorem i zniewoloną Europą na dziesięciolecia. Rewolucja, która nie przyniosła wyzwolenia, tylko jeden z najbrutalniejszych systemów w dziejach ludzkości.
I tym chce się dziś chwalić polska Lewica?
To już nawet nie jest brak wstydu.
To jest wybielanie zbrodni w imię ideologii.
Nie wiem, co jest bardziej żenujące: to, że oni naprawdę w to wierzą, czy to, że liczą, że wyborcy też nie pamiętają historii.

Bo z tymi „wartościami Lewicy” jest jak z mumią w muzeum:
– niby to przeszłość,
– śmierdzi,
– ale oni uparcie próbują to ożywić.

Gdyby byli konsekwentni, powinni jeszcze dodać:
„Jesteśmy też duchowymi spadkobiercami Stalina, Mao i Pol Pota, ale nie chcemy się przechwalać, bo to źle wygląda”.

To nie są wartości.
To jest ideologiczny recycling najgorszych pomysłów w historii świata.

I to wszystko opakowane w nowe hasełka, tęczowe flagi, walkę o „równość”, „postęp” i tolerancje. Tylko dziwnym trafem, wszędzie, gdzie ta ideologia naprawdę wygrała — nie było ani wolności, ani równości, ani postępu. Był tylko strach, głód, cenzura i krew.

Ale widocznie dla Lewicy to nie błąd historii. To… inspiracja.

Więc kiedy następnym razem powiedzą, że nie zrezygnują ze swoich wartości, uwierzmy im. Naprawdę nie zrezygnują.

Problem w tym, że świat od tych „wartości” próbował już raz umrzeć… i tylko cudem przeżył.