Przyjmijmy bardziej łagodny i optymistyczny scenariusz dla Polski. I tak będzie bardzo źle, ale nie aż tak jak w wariancie mniej optymistycznym. O nim jednak innym razem.
Punkt wyjścia:
Mocarstwa militarne wymieniają się potężnymi ciosami przy użyciu również środków atomowych (jeżeli je posiadają jak – USA, Rosja, Izrael, Pakistan, Indie, …). Przyjmijmy, że są to ciosy punktowe i ograniczone i nie dojdzie do zagłady planety.
Informacja dociera natychmiast do wszystkich Polaków oficjalnie, a dalej plotki, domysły już potęgują strach. Brak kolejnych informacji, komunikatów tylko potęgować będzie strach i panikę.
Zatem
Po pierwsze światowa panika, która udzieli się również Polsce.
Nastąpi masowe przemieszczanie się ludności w skali jakiej nie miało to miejsca nawet we wrześniu 1939 roku (Szacuje się, że około 1,5–2 milionów Polaków opuściło swoje domy w pierwszych tygodniach wojny). Może pojawią się apele, aby tego nie robić, ale „ludzie widzą swoje”.
Polacy będą uciekać z wielkich miast, co szybko wywoła ogromne problemy i napięcia na „prowincji”.
Paliwo będzie niedostępne już po kilku godzinach. Nie tylko dlatego, że go zabraknie, ale dlatego, że większość osób nawet jakby stała po nie dobę, to i tak go nie kupi.
Ludzie zechcą zabezpieczać swoje majątki. Dla każdego majątkiem może być „coś innego”. Jeżeli wymagać będzie to operacji przez Internet, to szybko okaże się, że nie będzie to możliwe z wielu różnych powodów, które to zablokują. Może się okazać, że milion na koncie pozostanie już tylko wspomnieniem.
Nikt nie dostanie wypłaty, ani emerytury. Co w związku z tym? Sam pomyśl.
Trudno powiedzieć czy posiadanie złota, srebra, … będzie jakoś pomocne, aby coś dostać od kogoś. Jestem przekonany, że wielu ludzi w takiej sytuacji nie zechce się ani dzielić ani sprzedać coś co jemu za chwile może się przydać lub być jeszcze więcej warte.
Jest ogromna różnica w zachowaniu ludzi, kiedy sytuacja krytyczna nie dotyczy ich a informacje docierające mówią, że ich to nie dotyczy – skłonni są pomóc wówczas innym (nieść pomoc), a zupełnie inna, kiedy sami są w tym samym ciężkim, krytycznym położeniu i wszystko przemawia za tym, że będzie tylko gorzej i żadna pomoc inna nie nadejdzie (że jak oni sami wpadną w kłopoty, to nikt im nie pomoże).
Pora roku będzie miała też znaczenie. Mroźna zima = potęgują się problemy. Tak samo jak gorące lato.
Wojsko „będzie zajęte sobą” i cywile dla nich będą tylko problemem.
Pierwsze dni, do tygodnia będzie to totalny chaos.
Ci co mają rodzinę, krewnych, znajomych zechcą przenieść się do nich na wieś. Mówimy o osobach z bloków, z wiekszych miast. Zostaje ojciec, brat, sąsiad, … jeden pilnuje majątku a reszta rodziny na wieś. Nawet jak na tej wsi podobne problemy z dostępem do żywności i innych rzeczy, to będzie to wariant lepszy niż miasto.
Sprawa się skomplikuje jeżeli do Polski wleją się miliony obcych z Ukrainy, Białorusi, Czech, Niemiec, ….
Gdzie jest powiedziane, że nawet Szwedzi nie będą zmuszeni uciekać na południe?
Jeżeli nie dojdzie do skażenia żywności w Polsce, to ona będzie na wiele tygodni a w niektórych miejscach i miesięcy. Będzie, ale nie dla wszystkich ze względu na jej dystrybucje.
Magazyn może być kilkanaście kilometrów od miasta, „obozu”, ale nikt tego nie dostarczy, nie dowiezie z różnych powodów.
Prawdziwe problemy zaczną się po tygodniu, dwóch.
Wówczas zabraknie już środków medycznych, leków, które trafiały do miejsc jak szpitale, apteki. Zacznie się pierwsze umieranie z tego powodu. Ludzie, którzy będą mieli dostęp do leków „zablokują go”. Z różnych powdów – motywacje będą różne.
Po miesiący „wymiana” będzie już standardem. Pieniądz nie będzie znaczenia, bo nikt nie będzie chciał go przyjać, aby dać za niego komuś jakiś towar lub usługę.
Masz antybiotyk, to dostaniesz dużo za niego. Nawet jak sam nie potrzebujesz go, to wymienisz się z kimś innym, który dla ratowania córki, żony „odda za niego wszystko”.
To już przerabiano w byłej Jugosławii, w czasie blokad i oblężenia miast.
Zaczną powstawać obozy w których wyłonią się „naturalni liderzy”. W jednych będę to ludzie, którzy faktycznie chcą pomóc a w innych psychole, którzy poczuli, że mogą na tym skorzystać lub wydaje im się, że zostali do tego powołani.
Nawet ci dobrzy z czasem zamienią się w tych „złych”. Panowanie nad ludźmi, którzy znajdą się w takiej sytuacji wymaga nie tylko umiejętności przekonywania, ale pałki i bata, a najlepiej kilku strzelb.
Ludzie uzależnieni od alkoholu, narkomani. Szybko wyjdzie skala problemów, dziś niewidocznych, bo są ci ludzie w domach, ośrodkach leczniczych itp.
Będzie sporo zaginięć dzieci. Z różnych powodów. Niestety jednym z nich będzie aktywowanie się wszelkiego ludzkiego śmiecia.
Póki będzie żywność i prąd (oraz działał jakoś jeszcze system w którym strażnicy będą czuli, że ma sens stawienie się w pracy), to więźniowie pozostaną odizolowani.
Jeżeli jednak strażnicy sami będą zmuszeni skupić się na ratowaniu siebie, bliskich, to dziesiątki tysięcy przestępców znajdą się „wśród nas” ze świadomością, że „piekła nie ma” i mogą pozwolić sobie „na wszystko”. Nie każdy jest mordercą, bo ludzie siedzą za wiele innych rzeczy, ale jeden degenerat, który znajdzie się skupisku ludzi zagubionych potrafi zrobić niezłego bałaganu.
Nie jest tak, że wszyscy będą w wielkim strachu, panice, …
Są ludzie na których wyparowanie Warszawy nie zrobi wrażenia na dłużej niż kilka minut. Chwilę później będą chcieli wykorzystać tę sytuację.
Wielu nawet się ucieszy. Jedni, bo nikt od nich nie będzie już domagał się zwrotu pieniędzy, inni bo będą mogli dokonać jakiegoś podłego czynu na kimś, a jeszcze inni że się dzieki temu wzbogacą.
Mylą się ci, którzy sądzą, że nawet w tak dramatycznej sytuacji wszyscy będą myśleć i reagować podobnie.
Urzędy szybko przestaną działać i spełniać swoje zadanie.
Służby tylko do chwili, kiedy będą miały dostęp do zasobów i będą miały posłuch u ludzi jeszcze.
Z historii i takich miejsc jak Meksyk wiemy, że służby szybko stają się dla ludzi zagrożeniem a nie żadną pomocą.
Jakoś „w naturalny” sposób z tych co służą ludziom zamieniają się w zorganizowaną grupę przestępczą.
Omijaj ludzi w mundurach, samotnych mężczyzna czy mężczyzn w grupach szerokim łukiem.
Szybko kobiety staną się ofiarami chaosu. Mylą się bardzo te, które sądzą, że są tak bystre i silne, że sobie poradzą.
W krytycznych okolicznościach kobiety, dzieci, starzy ludzie i chorzy nie znaczą nic. Ich wartość jest żadna. Jeżeli nie są w grupie a najlepiej grupie rodzin zorganizowanych i najlepiej uzbrojonych, to są tylko ofiarami czy potencjalnymi od pierwszego dnia.
Pierwszy miesiąc będzie bardzo różnił się od kolejnych.
O tym w części kolejnej.
Autor: Diario
Zostaw komentarz