Siedzący nad Balatonem Zbigniew Ziobro wypowiedział się w sprawie sędziego Komisarskiego – tego, który uchylił wyrok w sprawie mordercy dwójki dzieci ze względu na nieprawidłową obsadę sądu I instancji (tego, którego Pan Bocheński z PiS określił jako „idiotę”), a którego sam powołał na przewodniczącego zespołu ds. przygotowania egzaminu na aplikacje sędziowską i prokuratorską:

„Sędzia Henryk Komisarski, który uchylił wyrok dożywocia na mordercę dwójki dzieci i ich matki, bo postanowił nie uznawać innego sędziego, zrzekł się urzędu. On i wszyscy sędziowie, którzy w swoich wyrokach podważyli status innych sędziów, niedługo znajdą się poza zawodem. Bo zdradzili państwo polskie, któremu ślubowali wierność. Bo złamali Konstytucję — świętość dla każdego obywatela. Bo dla swoich prywatnych interesów podeptali sprawiedliwość i ludzką godność. Sami zrzekli się urzędów, choć jeszcze je pełnią, ale wkrótce przyjdzie dzień, w którym zostanie to skutecznie potwierdzone — formalnie i nieodwołalnie. Bez prawa do odpraw, stanu spoczynku i powrotu do jakiegokolwiek zawodu prawniczego. I nie — to nie groźba, to konsekwencja złamania podstaw prawa przez sędziego, który ślubował stać na straży tego prawa.”

Ja myślę, że Ziobro, jak wróci do władzy, to on te swoje zapowiadane działalnia (przecież nie groźby, prawda? Nie groźby…) zrealizuje. I zrobi to szybciej niż jakiś Bodnar, czy Żurek. Nie będzie się bawił w jakieś duperele formalno – prawne. Źle to wygląda.