Doradca prezydenta USA ds. Bezpieczeństwa narodowego Jake Sullivan dla Polskiego Radia o zestrzeliwaniu rosyjskich rakiet z terytorium Polski:

„Przekażmy Ukrainie systemy obrony powietrznej, aby sama mogła do nich strzelać. To najskuteczniejszy sposób ochrony Ukrainy”.

Polska chciałaby podobnie jak Ukraina umiedzynarodowić statusowo wojnę na Ukrainie dokładnie tak samo jak chciał i zdołał to uczynić Beck latem 1939 r. wciągając do gry Francję i Wielką Brytanię. Jednak Stany Zjednoczone wycieńczone po trwającej przez blisko dwie dekady wojny z terroryzmem, które nie wyczuły rodzącej się potęgi Chin nie chcą być wciągane w wojnę na Ukrainie.

Co zrobi rząd Polski w tej sytuacji wiedząc już jakie jest stanowisko (niewzruszone) Stanów Zjednoczonych? Przede wszystkim opcja piastowska, która dzisiaj rządzi w Polsce (rząd centrolewicowy) przyjmie strategię opartą na związaniu się z Niemcami i Unią Europejską. Będzie liczył na uzyskanie twardych gwarancji bezpieczeństwa, co zostało zresztą już powiedziane podczas ostatnich konsultacji między rządami obu krajów. Dodajmy, te konsultacje były rzeczywistą porażką w mojej ocenie. Przede wszystkim ze strony Kanclerza Scholza, który popełnił wiele błędów zarówno w kontekście relacji polsko-niemieckich na gruncie historycznym, jak i współczesnym.

Polska dlatego poświęci część projektów strategicznych i politycznych, które zainicjował i przyjął poprzedni rząd licząc na pozytywne decyzje z Berlina w kontekście bezpieczeństwa. To błędną strategia bo rządy obecnej koalicji w Niemczech nie przetrwają długo. Do władzy wróci z pewnością CDU i CSU. Nie wiadomo jaki wynik osiągnie AfD, ale już jest trzecie na niemieckiej scenie politycznej. Jest tylko kwestia czasu jak to ugrupowanie będzie parło do władzy pod warunkiem, że sprosta wyzwaniu jakimi są różne pojawiające się skandale i kryzys przywództwa w tej partii. Taki scenariusz oznaczałby rząd prawicowy z którym wiele nie ugramy. Dlatego ostatnie konsultacje były dużą szansą dla Polski i Niemiec, ale zostały w mojej ocenie zmarnowane. Niemcy to nasz sojusznik – to oczywiste, ale mamy także różne interesy konkurencyjne względem siebie. Mamy inne spojrzenie geopolityczne na sytuację. Dodatkowo, Niemcy nie są skłonni rozbudowywać armii I przywracać jej potencjał militarny, który sami celowo doprowadzili do kryzysu pod każdym względem. Jak zatem opierać własne bezpieczeństwo i położenie geopolityczne na takim kraju? Niech mi to wyjaśni obecny Premier RP, bo zupełnie tego nie rozumiem. Naszymi gwarancjami są Stany Zjednoczone, ale widzimy ich politykę i stanowisko polityczne opierające się na deeskalacji, która jest sprzeczna zarówno z interesem Ukrainy, jak i naszym. My sami nie możemy podjąć decyzji o wejściu do wojny jak zrobił do Piłsudski w 1919 r. przeprowadzając ofensywę na Kijów, bo nie mamy systemu odstraszania nuklearnego i jesteśmy narażeni na odwet ze strony Moskwy.

Częściowo na nowo chcemy powrócić do pogłębionej współpracy gospodarczej z Chinami i co istotne, chcieliśmy ich przekonać do deeskalacji sytuacji na naszej granicy. Jednak Pekin wysłał na Białoruś do wspólnych ćwiczeń niewątpliwie ofensywnych swoich żołnierzy. Nasze położenie za sprawą polityki Waszyngtonu i nieprzygotowania Zachodu do pelnoskalowej wojny staje się coraz trudniejsze. Natomiast wielkim błędem jest opieranie naszej polityki bezpieczeństwa i polityki zagranicznej na jednym kraju, który na domiar tego nie jest skłonny do podejmowaniu ryzyka jako pierwszy. Waszyngton chce wybrać czas i miejsce konfrontacji militarnej na własnych przyjętych warunkach. Chce także pełnego podporządkowania Europy w obliczu przygotowań do komfrontacji militarnej z Pekinem. Co najważniejsze, Rosję nie postrzega w ten sam sposób co Kijów, my i Państwa Bałtyckie. To jest czas do samodzielnych przygotowań do wojny z Rosją, która jest bardzo możliwa w sytuacji, gdy Kijów przegra wojnę. Wtedy będzie pewna. Kreml mie nez przyczyny utrzymuje i jednocześnie gromadzi rezerwy złota, rozbudowywuje wojska lądowe i przeprowadza reformę administracyjna w armii przygotowując ją do wojny z NATO oraz podejmuje decyzje o rozbudowie całej triady nuklearnej, a także prowadzi wojnę asymetryczną na terenie całej Europy oraz w Stanach Zjednoczonych. Świadczą o tym różne „incydentny” w strategicznych miejscach – pożary i podpalenia w infrastrukturze krytycznej. Skrytobojstwa i planowane zamachy na określone osoby, akty dywersyjne, wojna ideologiczna, cyberataki, dezinformacja oraz destabilizacja ładu społecznego w Europie poprzed destabilizowania regionu Bliskiego Wschodu (Syria) oraz Afryki Środkowej I regionu Sahelu. Całe spektrum przygotowań do pelnoskalowej wojny aktualnie trwa i będzie się nasilać z tego powodu, że Rosja ma wsparcie Pekinu i Iranu oraz niektórych innych graczy z Globalnego Południa m.in. Indie.

Nasza odpowiedź musi być stanowcza na granicy polsko-białoruskiej i opierać się na przygotowaniu całego państwa polskiego do wojny. Nie może być powtórki z 1939 r. I podstawowe błędu, jakim było poniesienie jako pierwsi ryzyka eskalacji napięć w regionie. Beck miał rację co do skutków niemieckiej polityki Hitlera, gdyż skończyło się tak jak Beck zakładał. Niemniej, cena jaką my ponieśliśmy podczas ostatniej wojny powinna nas uczyć jednego. Nie możemy podejmować sami jako pierwsi ryzyka eskalacji napięć między mocrastwami, a tego w rzeczywistości chcą Stany Zjednoczone i Zachód. Obecnie to Kijów ponosi najwiekszy ciężar i wielkie straty tych napięć, ale my też możemy znaleźć się w takiej sytuacji strategicznej jeśli poprawdzimy te grę mając błędne założenia, nie rozumiejąc aktualnej sytuacji geopolitycznej i rzeczywistych celów polityki Waszyngtonu. Wielkim błędem byłoby podejmowanie ryzyka widząc to, co mówi i robi Waszyngton. Stany Zjednoczone nie są przygotowane do wojny w Europie, lecz szykują się do wojny z Chnami, która będzie się toczyć na Zachodnim Pacyfiku. W sytuacji wybuchu wojny w Polsce to nasze siły lądowe jako pierwsze będą bronić Białegostoku, „Bramy Północnej, Przesmyku Suwalskiego i Lublina. Nasi zachodni sojusznicy będą myśleli o udzieleniu pomocy tylko i wyłącznie wtedy, gdy dostrzegą porażki w9jsk rosyjskich w bitwach przygranicznych. Niemniej, przypominam, że my nie mamy takiej głębi strategicznej jak Ukraina. Do Warszawy z Brześcia jest niecałe 200 km. To z tego kierunku poszłoby największe uderzenie i zakończyłoby się połączeniem dwóch armii idących z kierunku Północnego i jednej z kierunku Zamość-Lublin na kierunek południowego skrzydła Warszawy. Rosjanie znają historię ofensyw na tych terenach. Znają przebieg wojen z 1831, 1915-1917, 1944. Pytanie, czy my studoujemy uważnie przebieg tych bitew i ofensyw, które przechodziły przez Polskę? Pozostawiam to pytanie otwarte. I wreszcie ostatnie pytanie, które powinniśmy skierować do całej klasy politycznej, a zwłaszcza do rządu. Jaką ostatecznie strategię przyjmiemy?

Źródło foto: U.S. Embassy in Ukraine

Każdy kto będzie czytać mój „Dziennik Polityczny” będzie doskonale rozumiał aktualną rzeczywistość geopolityczną i mentalnie będzie przygotowany na przyszłość. Szczyt NATO nie wniósł nic przełomowego do aktualnej sytuacji. Z perspektywy przyszłości Sojuszu Północnoatlantyckiego kluczowe będą rozstrzygnięcia wyborcze w Stanach Zjednoczonych o czym także już pisałem. Niemniej, Szef Sztabu Generalnego mówi mniej więcej to samo co ja, lecz w okrojonej formie.

Czytaj więcej.

Jeśli podoba ci się moja aktywność analityczna i kontent, jaki tworzę, to możesz mi postawić kawę różnych rozmiarów, link poniżej: 👇

https://buycoffee.to/arkadiuszstankowski