Dawno, dawno temu, w czasach, gdy Bieszczady były jeszcze dzikie i nieprzebyte, w miejscu dzisiejszych Lutowisk istniała niewielka osada pasterska. Mieszkańcy trudnili się hodowlą bydła i owiec, korzystając z rozległych pastwisk w okolicy. Ich życie było proste, ale pełne harmonii z otaczającą naturą.

Pewnego roku nadeszło wyjątkowo suche lato. Słońce bezlitośnie paliło ziemię, a trawy na połoninach zaczęły schnąć. Pasterze stanęli przed poważnym problemem – ich zwierzęta nie miały co jeść. Wówczas najstarszy i najbardziej doświadczony z nich, zwany Starcem, przypomniał sobie o dolinie ukrytej między wzgórzami, gdzie trawa zawsze była soczysta i zielona. Mówiono jednak, że zamieszkują ją duchy gór, zwane Czadami, które niechętnie patrzą na intruzów.

Młody pasterz o imieniu Bohdan, pełen odwagi i determinacji, postanowił zaprowadzić tam swoje stado. Wyruszył o świcie, prowadząc bydło przez gęste lasy i strome ścieżki. Po długiej wędrówce dotarł do doliny. To, co zobaczył, zaparło mu dech w piersiach – rozciągała się przed nim kraina pełna bujnej, soczystej trawy, jakby nie dotarła tu susza, która dotknęła resztę krainy. Zachwycony, rozłożył się na trawie i pozwolił bydłu paść się do woli.

Jednak gdy słońce zaczęło chylić się ku zachodowi, nagle nad doliną uniosła się gęsta mgła. Z niej wyłoniły się postacie Czadów – małych, złośliwych duchów o błyszczących oczach. Otoczyły Bohdana, szemrząc między sobą. Najstarszy z Czadów przemówił złowrogim głosem.

– Śmiałku, wtargnąłeś na nasze ziemie bez pozwolenia. Za karę twoje bydło zniknie, a ty sam zostaniesz tu na zawsze.

Bohdan, choć przerażony, zebrał się na odwagę i odpowiedział:
– Wybaczcie, nie wiedziałem, że to wasza ziemia. Szukaliśmy jedynie pastwiska dla naszego bydła w tych trudnych czasach.

Czady spojrzały po sobie, a ich przywódca zmrużył błyszczące oczy.

– Doceniamy twoją szczerość i odwagę – rzekł po chwili. – Pozwolimy ci odejść, ale pod jednym warunkiem: co roku, w najkrótszą noc, wasi ludzie będą składać nam ofiarę z pierwszych plonów, by uczcić naszą obecność i zapewnić sobie naszą ochronę.

Bohdan zgodził się na warunek Czadów i wrócił do osady, opowiadając o swoim spotkaniu. Od tego czasu mieszkańcy co roku, w noc przesilenia letniego, zbierali się w dolinie, składając dary duchom gór. Wierzyli, że dzięki temu ich bydło będzie zdrowe, a plony obfite.

Z biegiem lat osada rozrosła się, a miejsce to zaczęto nazywać
Lutowiskami, od ruskiego słowa „litowyszcze”, oznaczającego miejsce letniego wypasu bydła. Choć Czady z czasem przestały się ukazywać, niektórzy do dziś wierzą, że duchy gór czuwają nad nimi.
A jeśli pewnej letniej nocy, gdy mgły snują się po połoninach, usłyszysz cichy szept wiatru, być może to właśnie Czady przypominają, że nigdy nie zapomniały o swoim pradawnym przymierzu.

Zdjęcie autorstwa Dorota Krynicka – fotografia.

Autor: Jędruś Ciupaga