Taka ciekawostka. Moim zdaniem to bardzo ważny tekst, bo pokazuje zmianę w sposobie myślenia jednego z ważniejszych polityków. Moim zdaniem to bardzo sensowny tekst.
Wydaje się że autor (a kim jest autor dowiecie się na końcu tekstu) :) rozumie naszą sytuację.
Przykład Ukrainy pokazuje że trzeba się opierać w miarę możliwości na WŁASNYCH ZASOBACH. Że tylko armia która nie jest uzależniona od innych, lub co gorsza, zbudowana jako „armia wspomagająca” daje szansę na prowadzenie niezależnej polityki i skutecznej obrony.
Inne kraje mogą nas WSPOMÓC i jest duża szansa że wspomogą, ale tylko wtedy kiedy będzie kogo wspomagać, czyli kiedy sami będziemy dysponować siłą i zdolnością do walki, a nie do defilad i jako tło do zdjęć. Bez tego będziemy niczym i nikim. Nikt nie będzie się (i słusznie) z nami liczył i nikt w razie czego, nie będzie nadstawiał za nas głowy.
Przypomnę że Art 5 nikogo nie ZOBOWIĄZUJE do obrony innego kraju, zobowiązuje jedynie do pomocy, którą pomagający sam określa. chodzi zarówno o czas w jakim pomoże, jak i skalę tej pomocy. Tak więc może się okazać że jakieś kraje uznają że wspomogą nas przysyłając 100 hełmów trzy miesiące po ew. ataku, i zostanie to potraktowane jako wywiązanie się ze zobowiązań, które nakłada na nich nich traktat o NATO.
Myślę że dla wszystkich powinno stać się jasne, że jeśli SAMI nie zapewnimy sobie bezpieczeństwa, to NIKT TEGO ZA NAS NIE ZROBI. Nie zrobi tego ani USA, ani UE, ani Niemcy czy ktokolwiek inny. Jeśli nie zrozumiemy tego i nie podejmiemy realnych działań, ZNIKNIEMY JAKO PAŃSTWO. Jak dobrze pójdzie, podzielimy los Białorusi.
Poniżej fragmenty najnowszego tekstu Jacek Bartosiak o potrzebie wdrożenia przez Polskę nowej „doktryny Żółkiewskiego”. Nie dokonałem zmiany nawet jednej literki – jedynie powycinałem fragmenty oraz wytłuściłem te najbardziej interesujące:
„Europa doszła do punktu, z którego nie ma odwrotu.
[…]
Historia zapamięta noc z 9 na 10 września 2025 roku. Dziewiętnaście rosyjskich dronów naruszyło polską przestrzeń powietrzną. To nie był incydent. To był akt agresji
[…]
To wydarzenie musi mieć konsekwencje. Potrzebujemy natychmiastowej odpowiedzi, ale przede wszystkim długofalowej strategii. Dlatego przedstawiam Doktrynę Żółkiewskiego – plan kompleksowej odpowiedzi na rosyjską agresję. Plan dla Polski i dla całej Europy. Bo jeśli będziemy działać razem, problem agresywnej Rosji może zostać raz na zawsze rozwiązany.
[…]
Dlatego musimy wyciągnąć wnioski – i zamiast liczyć na cudowną przemianę Kremla, trzeba negocjować z nim w jedynym języku, jaki rozumie – w języku siły. Wtedy się cofa. Jak po klęskach 1856, 1905, 1920 czy 1989.
[…]
Polska musi wejść na kolejny poziom budowy suwerenności. Nie możemy myśleć o obronie tylko w kategoriach kupowanego sprzętu czy obecności sojuszników
[…]
System Powietrznej Tarczy Polski musi łączyć Patrioty i inne zaawansowane technologie z tysiącami tańszych czujników, radarów, sensorów i środków neutralizacji – od dronów przechwytujących po zagłuszarki i artylerię lufową. Tylko wtedy obrona będzie gęsta i opłacalna, a my unikniemy strzelania do dronów wartymi miliony pociskami. Co więcej, duża część tego systemu może powstawać w polskim przemyśle – tworząc miejsca pracy i produkty, które znajdą rynki zbytu także za granicą.
[…]
Polska musi mieć możliwość rażenia celów daleko w głąb terytorium rosyjskiego. Dzięki współpracy z Ukrainą i rozbudowie krajowego przemysłu możemy rozwijać pociski manewrujące i drony dalekiego zasięgu. Jeszcze niedawno takie zdolności wydawały się nieosiągalne – dziś przykład Ukraińców pokazuje, że to możliwe.
[…]
Kultura strategiczna. Bezpieczeństwo musi stać się wspólnym wysiłkiem państwa i społeczeństwa. Potrzebny jest jednolity system świadomości sytuacyjnej, integrujący dane z różnych poziomów – od rządu i województw, po gminy i służby mundurowe. Państwo nie może działać przez pisma i procedury – musi działać w czasie rzeczywistym.
[…]
Instytuty eksperckie już proponują model Powszechnej Służby Państwowej, w którym każdy może wesprzeć wspólnotę poprzez służbę w armii, obronie cywilnej czy straży pożarnej – bez powrotu do dawnej zasadniczej służby wojskowej.
[…]
Wreszcie, jedno z najpilniejszych zadań: wyskalowanie produkcji systemów bezzałogowych i antydronowych w Polsce. […] Nasze kadry inżynierskie, wsparte infrastrukturą poligonową Sił Zbrojnych RP i wiedzą oraz doświadczeniami z frontu ukraińskiego, mogłyby rozwijać działalność biznesową w Polsce, produkując nowe systemy w bezpiecznej odległości od frontu. […] To nie tylko transfer technologii, ale szanse na budowanie nowych partnerstw, które jednocześnie podniosą nasze bezpieczeństwo, przyniosą zwrot z inwestycji oraz zwiększą innowacyjność polskiej zbrojeniówki.
Tempo rozwoju technologii bezzałogowych – nie tylko powietrznych, ale również lądowych i morskich – jest bezprecedensowe. Nie jesteśmy bez szans w konkurencji rynkowej, mamy własne doświadczenia, ale jeśli chcemy wejść do pierwszej ligi technologicznej, musimy docisnąć pedał gazu.
[…]
Drony to nie przyszłość wojny, lecz jej teraźniejszość, a kto przegapi ten moment, odda inicjatywę innym.
[…]
Trwałe bezpieczeństwo wymaga wzmocnienia podmiotowości Międzymorza. Polska nie może działać sama – potrzebny jest pas odporności obejmujący całą przestrzeń bałtycko-czarnomorską: od Szwecji i Finlandii na północy, przez państwa bałtyckie i Grupę Wyszehradzką, aż po Rumunię oraz Turcję,
[…]
Niepodległa Białoruś leży w strategicznym interesie Polski i całej Europy. Wolność i dobrobyt tego kraju będą możliwe dopiero po odejściu reżimu Łukaszenki lub radykalnej zmianie jego kursu. Dziś coraz mocniej uzależnia się on od Moskwy, ale wciąż próbuje zachować resztki samosterowności. Każda forma niezależnej Białorusi jest lepsza niż sprowadzenie jej do roli rosyjskiej prowincji. Tym bardziej, że Białoruś to nie Rosja – ani historycznie, ani mentalnie, ani społecznie.
[…]
Nie możemy też ignorować momentów, w których Mińsk – nawet autorytarny – próbuje zdystansować się od Putina. Całkowite zamknięcie kanałów kontaktu oznaczałoby oddanie pola Rosji.
Polska i region Międzymorza muszą wyrwać się z roli biernych obserwatorów. Nie możemy wciąż reagować na ruchy Moskwy – musimy sami narzucać tempo. Nie możemy czekać na decyzje z Brukseli, Berlina czy Paryża – musimy podejmować własne.”
Całość do znalezienia pod poniższym linkiem, przy czym jej autorem nie jest Jacek Bartosiak, tylko… Mateusz Morawiecki – niemniej czytając te wybrane fragmenty trudno się nie pomylić.
Przy lekturze całości o pomyłce mowy być nie może – pielęgnowanych tam jest dużo naiwności, w które PiS popadł za pierwszej kadencji Trumpa, jak np. o Inicjatywie Trójmorza, której największym inwestorem nadal pozostaje RP, a nie USA, czy magiczna wiara w F-35, albo przeświadczenie o możliwości wylobbowania w UE całkowitej ekonomicznej izolacji Rosji.
Dlatego czytając całość nie potrafiłem odgadnąć, czy to wreszcie PiS coraz więcej rozumie i stąd te „bartosiakizmy”, a naiwności pozostają jeszcze do wyleczenia, czy też tekst skompilowany tak, żeby każdy odbiorca usłyszał to, czego oczekuje, a RP pod rządami PiS i tak nie wdroży tej niespójnej doktryny, tylko będzie dryfować od czasu do czasu wykonując jakieś rozpaczliwe ruchy.
Zostaw komentarz