To realia amerykańskie, ale – jak zawsze – nowa narracja wejdzie na trwałe w obieg kultury Zachodu.

Pojawia się nowy rodzaj ZŁA – gorszy od Al Kaidy: chrześcijański nacjonalizm!

Na temat tych okropnych „chrześcijańskich nacjonalistów” nowy film dokumentalny nakręcił właśnie słynny reżyser Rob Reiner – znany ze swoich radykalnie lewicowych poglądów.

Jak wiecie – mam ogromne zastrzeżenia co do konfesyjnego umocowania prawicy. Uważam, że to konfesyjne umocowanie zasadniczo szkodzi dziś myśli prawicowej i prowadzi ją w stronę sekciarstwa.

No ale w życiu nie pomyślałbym, że to właśnie chrześcijańscy nacjonaliści, którzy na gruncie przywiązania do tradycyjnego rozumienia wartości oraz znaczenia narodu w ich podtrzymywaniu są dziś większym zagrożeniem niż Al Kaida!

Demonizowanie chrześcijańskich nacjonalistów służy dziś lewicy do eliminowania z debaty publicznej poglądów przeciwnych radykalnemu progresywizmowi. Próbuje się ich powiązać z terroryzmem, „insurekcjonistami” z Kapitolu, wszelką działalnością wywrotową. Wszystko po to, aby móc każdego oponenta, który nawiąże w swojej wypowiedzi do określonych tematów zbyć jako „chrześcijańskiego nacjonalistę”, czyli osobę, która zasługuje na śmierć cywilną.

Jest to nic innego, jak otwarcie przez lewicę kolejnego frontu ich „kultury wymazywania”. Dziś już nie wystarczy kogoś nazwać „prawicowym populistą” – ta obelga się zużyła, więc wymyślono kolejną: „chrześcijański nacjonalista”.

Zapewniam Was – ten zwrot szybko zrobi medialną karierę!